Bradley WigginsBradley Wiggins w wywiadzie dla cyclingnews.com przeprowadzonym tuż po zakończeniu ostatniego etapu Tirreno-Adriatico zdradził, że tegoroczne Tour de France może być jego ostatnim w karierze.

Brytyjczyk na dzisiejszym etapie zajął trzecie, a w klasyfikacji końcowej włoskiej imprezy –  pięćdziesiąte trzecie miejsce. Kolarz Sky Team w rozmowie z dziennikarzami zdradził, że w perspektywie walki o swój piąty, złoty medal Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro,  po raz ostatni w karierze może wziąć udział w Wielkiej Pętli. Przypomnijmy, że Wiggins na następnej olimpiadzie celuje w konkurencje rozgrywane na torze.

W tegorocznym Tourze (który startuje z Wielkiej Brytanii), mistrz olimpijski w jeździe indywidualnej na czas, chce być kluczowym pomocnikiem Chrisa Froome`a.  “Po Tour de France zostaje 18 miesięcy do olimpiady. To odpowiedni czas, by powrócić do torowego rytmu treningowego. Możliwe, że będzie więc to ostatni Tour w mojej karierze. Jeśli tak, to chcę pojechać go jak najlepiej”, powiedział na zakończeniu Tirreno-Adriatico w San Benedetto dell Tronto.

“Prawdopodobnie będę wciąż członkiem Sky Team w ciągu najbliższych kilku lat. Nawet jeśli przesiądę się na tor, to jedno z drugim się nie wyklucza. Przecież Sky Team powstał początkowo na bazie torowej ekipy. Dalej będę pomagał na szosie, ale już w innym charakterze. Po wznowieniu torowych treningów, zwiększy się moja masa, a co za tym idzie – inna specjalizacja”, wyjaśnił. 

W perspektywie  letniej próby bicia rekordu w jeździe godzinnej na czas Fabiana Cancellary, dziennikarze zapytali Bradleya Wigginsa o jego ambicje w tego rodzaju rywalizacji. “To z pewnością coś, o co mógłbym powalczyć, ale nigdy specjalnie o tym nie myślałem. Myślę, że jazda po torze przez godzinę nie jest czymś dla mnie”, odpowiedział.

34-latek obecnie przygotowuje się do Paryż-Roubaix. To właśnie “Piekło północy” jest pierwszym wyzwaniem dla Wigginsa w tym sezonie.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej Gucwa