Konrad Dąbkowski

Zapraszamy na rozmowę z Konradem Dąbkowskim, który przez ostatnie dwa lata był kolarzem BDC MarcPol, a od nowego sezonu będzie reprezentował barwy ActiveJet Team.

Po dwóch latach spędzonych w BDC podpisałeś umowę z ekipą AtiveJet, jak do tego doszło?

Zacząłem współpracę z trenerem Jakubem Pieniążkiem w sierpniu. To on powiedział mi o projekcie, który miał powstać i dalej już poszło. Dwa sezony spędzone w BDC dały mi ogromną szkołę kolarstwa szosowego, za co dziękuję Dariuszowi Banaszkowi. Chciałem również podziękować całemu teamowi BDC. W szczególności Robertowi Radoszowi, który był moim mentorem i po części jemu zawdzięczam to gdzie się obecnie znajduję oraz Mateuszowi Komarowi za świetną pomoc. Dla mnie to były pozytywne dwa lata, ale czuje, że przyszedł czas na zmiany. Dlatego zdecydowałem się postawić na współpracę z ActiveJet Team.

Dariusz Banaszek twierdzi, iż z ekipą BDC rozstałeś się nie do końca fair… Jak to wyglądało z Twojej perspektywy?

Myślę, że każde rozstanie byłoby nie fair. Nie dostałem żadnej propozycji przedłużenia kontraktu, ani nie było też okazji do poważnej rozmowy o planach, więc czegoś tu nie rozumiem. Z reguły to Dariusz Banaszek dziękuje kolarzom za dalszą współpracę, a nie kolarze jemu, więc pewne dla niego to nowa sytuacja. Chciałem rozstać się na poziomie, ale okazało się to niemożliwe. Bywało różnie, ale dziękuje za wszystko, co dla mnie zrobił.

Ten sezon miałeś bardzo dobry, wygrane etapowe w wyścigach UCI i nie tylko. Jak ocenisz ostatnie dwa lata spędzone na szosie?

Najbardziej cieszy mnie mój progres na szosie. Widzę, że idzie to w dobrą stronę, co sezon staram się coś ulepszać. Ten sezon był lepszy od poprzedniego, ale nie zabrakło też ciężkich chwil. W przyszłym sezonie będę miał jeszcze większą wiedzę, więc jestem spokojny.

Piotr Bieliński bardzo liczy na Ciebie, wręcz głośno mówi, że pod Ciebie będzie budowany “pociąg” ActiveJet. Udźwigniesz ten ciężar?

Zawsze szef ekipy wymaga od zawodnika, tak było od zawsze i mnie to nie dziwi, ani nie tremuje. Wiem tez, że przy mojej specjalności, jaką jest sprint pomoc kolegów jest szalenie ważna, więc cieszę się że włodarze grupy maja to na uwadze przy dobieraniu składu.

Ekipa ActiveJet ma bardzo ambitne plany, łącznie ze startem w Tour de France. Uważasz, że jest to realne?

Uważam, że wszystko jest realne. Liczą się ambitne cele, do tego spory budżet i mamy ekipę w Tour de France. Wszystko jest realne, aczkolwiek niełatwe.

Drużynę macie prawie skompletowaną, kiedy spotkacie się na pierwszym zgrupowaniu i jakie macie dalsze plany treningowe?

Spotykamy się 20-24 listopada na konsultacji już w pełnym, krajowym składzie w Zakopanem. Na początku grudnia zaczynamy zgrupowanie na Majorce i tam spokojnie przygotujemy się do sezonu, który ruszy już na początku lutego.

ActiveJet Team stawia m.in. na pomiar mocy, nowinki techniczne, treningi w tunelu aerodynamicznym. To nowa jakość w polskim peletonie. Jakie jest Twoje podejście do tego rodzaju treningów?

Bardzo cieszę się, że w końcu ktoś w Polsce na to wpadł. W tych czasach to podstawowa sprawa w profesjonalnym kolarstwie. Myślę, że bez nowinek nie zbliżymy się do światowego kolarstwa.

Jaki cel, Ty sam osobiście stawiasz sobie na przyszły sezon?

Być odważny, silniejszy i szybszy niż w sezonie 2013. Na pewno chciałbym poprawić swoją wytrzymałość, to pozwoli dojechać mniejszym kosztem do finiszu.

Listopad, to dla większości kolarzy czas wakacji. Gdzie odpoczywałeś?

Odpoczywałem we Włoszech wraz ze swoją dziewczyną Magdą. Teraz rozpoczynam okres przygotowań.

Rozmawiał Marek Bala