Piotr Bieliński

Zapraszamy na rozmowę z prezesem firmy Action, Piotrem Bielińskim, który postanowił powrócić do kolarstwa i od przyszłego sezonu pod marką ActiveJet stworzy nową grupę zawodową.

Wrócił Pan do sponsorowania kolarstwa po kilku latach przerwy, co było powodem?

Przez ostatnie dwa lata byliśmy z ACTION zaangażowani w piłkę nożną jako główny sponsor LEGII Warszawa. Przyszedł czas na zmianę. Zależało mi na tym, aby wejść w dyscyplinę, która da możliwość promocji marki ActiveJet nie tylko w Polsce, ale na świecie. Po rozmowie z Piotrem Kosmalą doszliśmy do wniosku, że możemy stworzyć zawodowy zespół, który zapisze się w historii nie tylko polskiego kolarstwa, ale sportu.

Coraz więcej Polaków odnosi sukcesy w świecie i „szosa” jest coraz bardziej popularna, jakie są plany na Wasz zespół?

Założyliśmy sobie plan sześcioletni, na końcu którego jest Tour de France. Musimy przejść przez pierwszy rok, włożyć bardzo dużo pracy. Już z wynikami, będzie łatwiej o kolejnych sponsorów, a Ci będę konieczni na kolejnym etapie rozwoju grupy, kiedy będzie startowała w drugiej dywizji czy jeszcze wyżej. Chcę zrobić coś, czego nikt wcześniej nie zrobił, bo żadna Polska drużyna nie jechała Tour de France, a to jest dla nas bardzo jasny cel. Byłaby to niepowtarzalna  promocja Polski i też marek znajdujących się na koszulkach kolarzy.

Sukces zespołu w dużym stopniu jest kwestią inwestycji. Nauczony doświadczeniem, wiem, że musimy dobrze liczyć wydawane pieniądze.  Dziesięć lat temu sponsorowałem kolarstwo, ale na tym kończyło się moje zaangażowanie. Teraz chcę mieć swój udział w monitorowaniu budżetu,  będę miał wpływ na ważne dla ekipy decyzje, rozmawiał z potencjalnymi sponsorami. Mam kompetencje biznesowe, których szkoda nie wykorzystać. Oczywiście nie będę ustalał taktyki, od tego jest Piotr Kosmala.

Ważnym elementem w działaniach na rzecz pozyskiwania sponsorów zespołu, będzie budowanie jego wizerunku i mody na kolarstwo.  Musimy być widoczni w mediach. Mieć  stronę internetową na bardzo wysokim poziomie, z informacjami o treningach zawodników, z przykładowymi dietami, gdzie każdy kibic amator ścigający się na rowerze będzie mógł zobaczyć jak wygląda to z profesjonalnej strony.

Poza Hiszpanem, stawiacie na młodzież?

Dobieramy głównie młodych zawodników, którzy mają już znane nazwiska i coś, pomimo młodego wieku, już osiągnęli. Chcemy, aby w zespole rozwinęli skrzydła, zaznaczyli swoją obecność na najważniejszych wyścigach świata. W ostatnim czasie zrobiliśmy badania kilku 20-21 latkom i widać, że parametry wydolnościowe mają znakomite. Są w Polsce kolarze, którzy za kilka lat mogą jeździć na najwyższym poziomie. Teraz trzeba wyjechać na Majorkę, być trzy miesiące na miejscu. W kolarstwie trzeba się dużo ścigać i to nie w Polsce, a za granicą z kolarzami, którzy jeżdżą na dużo wyższym poziomie. Inaczej jest w biegach, które kiedyś zawodowo trenowałem, tam było dużo przygotować, mało startów. Każda dyscyplina ma swoją specyfikę.

Mamy nadzieję, że w przyszłym roku pokażemy pierwsze efekty pracy. Bierzemy młodych kolarzy, chcemy ich rozwijać, ale mamy świadomość, że wiele zależy od funduszy jakimi będziemy dysponować. Natomiast jeśli nasz projekt wypali, to już za dwa trzy lata nasi kolarze będą gotowi do walki z najlepszymi na świecie.

Kto jeszcze dołączy do grupy poza Dąbkowskim i Muntanerem?

Dołączy do nas Michał Podlaski, Emanuel Piaskowy i Arkadiusz Owsian. Skład mamy prawie ustalony, do połowy listopada podamy oficjalne i pełne zestawienie zawodników, którzy pojadą w ActiveJet.

Prawdopodobnie drużyna będzie liczyła ośmiu kolarzy, maksymalnie dziesięciu. Wolimy mieć mniej kolarzy, ale dobrze uposażonych i dać im dobre warunki.

Jakie macie plany dotyczące przygotowań do kolejnego sezonu?

Od 20 do 24 listopada w Zakopanem mamy pierwsze zgrupowanie konsultacyjne. Chcę żeby wszyscy się poznali, będziemy też ustawiać pozycję zawodników na rowerach. Potem, tak jak wspomniałem, kilka miesięcy spędzimy na Majorce, gdzie poza robieniem bazy kilometrowej, weźmiemy udział w wielu wyścigach.

Na jakich rowerach będą jeździć kolarze ActiveJet?

Negocjujemy z trzema firmami, jedną z nich jest Trek. Nie chcemy rowerów typu „no name”. Kolarze muszą mieć dobry sprzęt, muszą widzieć, że dbamy o nich i zależy nam na ich rozwoju.

A w jakich wyścigach zamierzacie pojechać?

Nastawiamy się głównie na za granicę, gdzie kolarze będą mogli podnieść swój poziom sportowy. Mniejsze wyścigi w Polsce, kryteria odpuszczamy sobie. Wolę w tym czasie zabrać grupę w góry i solidnie potrenować, niż startować w tzw. „ogórkach”.

Będziemy mieli mniej zawodników, tym samym będziemy musieli ich bardziej szanować. Nastawiamy się na zawody ważne, wyścigi, które będą widoczne w mediach. W Polsce zaczniemy w Sobótce gdzie mamy nadzieję będziemy mieli już dużo kilometrów wyścigowych w nogach i powalczymy o wysokie miejsca. Następnie „Grody” gdzie będzie sporo ekip zagranicznych. Na pewno wystartujemy we wszystkich wyścigach z kalendarza UCI.

Jak słyszymy, drużyna będzie prowadzona na wysokim poziomie z wykorzystaniem nowoczesnych metod treningowych?

Trenerem ekipy będzie Kuba Pieniążek, trener ze sporą wiedzą i doświadczeniem. Będziemy jeździli na miernikach mocy, do tego dietetyk, chcemy też wprowadzać nowinki techniczne, które wykorzystywane są w World Tourze. Jak wiemy, sporo Polaków jest masażystami, mechanikami w najlepszych ekipach zagranicznych, mamy skąd tę wiedzę czerpać. Dziś najważniejsza jest regeneracja, zaś trening  musi być robiony z głową.

Jak Pan oceni stan polskiego kolarstwa?

Nie jest dobrze, jeśli słyszę, że zawodnik nie dostaje przez jakiś czas pieniędzy, albo mu zabierają jakieś kwoty. To jest chore. Człowiek ciężko pracuje i nie dostaje za to wynagrodzenia… Jak komuś jest źle z kolarzem to podajemy sobie rękę i się rozstajemy, po co mamy się ze sobą męczyć. Niektórzy nie dorośli do prowadzenia ekip. Albo się biorę za coś i mnie na to stać, albo sobie odpuszczam i nie wyżywam się na zawodnikach.

Na szczęście Polacy jeżdżący w ekipach zagranicznych, w tym roku dali nam powody do ogromnej radości.

Jaki macie cel na przyszły sezon?

Chcemy być czołową ekipą kontynentalną w Europie, tam nie jeżdżą mistrzowie świata, my ścigając się w wielu wyścigach z kalendarza UCI chcemy przyjeżdżać wysoko i zbierać punkty. Konrad Dąbkowski przez większość sezonu był najwyżej sklasyfikowanym polskim zawodnikiem w rankingu UCI. Po to zatrudniliśmy Hiszpana, żeby rozprowadzał „Dąbka”. Dodatkowo będzie jeszcze jeden kolarz, który będzie w „pociągu”, ale nazwiska póki co nie mogę podać. Skoro trener, menadżer oraz ja wierzymy w Konrada, to myślę że to co będzie mógł wygrać, to wygra. Na pewno musi poprawić wydolność, w tej chwili już trenuje na nowych zasadach, wierzę że będą tego efekty w przyszłym sezonie.

Kiedy zobaczymy ActiveJet w Tour de France?

Trzecia dywizja w 2014 roku, w kolejnych dwóch latach druga dywizja. Mam nadzieję, że wynikami udowodnimy, że możemy aspirować o start w najważniejszych wyścigach świata. Żeby jechać Tour de France, nie trzeba być w World Tourze. Czas pokaże, jest to uzależnione od wielu czynników, ale dla mnie realne.

W kolarstwie jest Pan od lat, we wrześniu zajął Pan wysokie, dwudzieste miejsce w L’Etape Barcelona – Andora, wyścigu prowadzącym po trasie 7 etapu Tour de France z 2009 roku.

W tym wyścigu najważniejsza była taktyka, inteligencja. Praktycznie cała trasa wiodła pod górę, do 130 kilometra jechałem spokojnie, w 200-osobowej głównej grupie. Po czterech godzinach jazdy, zaczął się podjazd i zostało nas z przodu 30 osób. To jest sport, nie wygrywa najmocniejszy, tylko ten który dobrze jedzie taktycznie. Dbałem o to aby cały czas jeść – 8 bananów, 14 żelków i 10 bidonów, tyle zjadłem podczas ponad ośmiogodzinnej jazdy.

To musi Pan dużo jeździć na szosie?

Moim docelowym startem co roku jest wyścig Tatry Tour, w którym przyjeżdżam około 30, 40 miejsca, jednak w tym roku chciałem pobiec maraton i „złamać” wynik 2:30. Jednak podczas jednego z biegów w Legionowie naderwałem „dwójkę” i skończyłem z bieganiem, dopiero w czerwcu wsiadłem na rower.  Jeżdżę na „Rondzie Babka” gdzie średnia prędkość dochodzi czasem do 45 km/h, byłem trenować na Majorce, pojechałem dobrze Tatry Tour . To pozwoliło mi wysoko przyjechać w Hiszpanii.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia.

Dziękuję

Rozmawiał Marek Bala oraz Artur Machnik