Omega Pharma - Quick StepZespół Omega Pharma-Quick Step dzieliła dziś jedynie niecała sekunda od zwycięstwa w jeździe drużynowej na czas, podczas 4. etapu Tour de France. Etapowy triumf, dałby Michałowi Kwiatkowskiemu prowadzeniu w wyścigu.

Belgijski zespół startował jako drugi w kolejności i po przyjeździe na metę, bardzo długo utrzymywał się na prowadzeniu. Gdy Omega na mecie miała lepszy czas od Garmin-Sharp i Sky Team, wszystkim wydawało się już, że Michał Kwiatkowski zamieni w Nicei białą koszulkę najlepszego młodzieżowca, na żółtą lidera klasyfikacji generalnej. Niestety plany pokrzyżowała mu ekipa Orica GreenEdge. Australijczycy pokonali OPQS o niecałą sekundę i liderem został Simon Gerrans.

Jedną z sił napędowych w szeregach drużynowych mistrzów świata, był poobijany w kraksach na wcześniejszych odcinkach – Tony Martin. “Moje obrażenia nie przeszkadzały mi”, powiedział Niemiec, który jedzie z grubym opatrunkiem na rękach i plecach.  “Nasz zespół był mocny i tworzyliśmy kolektyw. Nie było słabych elementów. Tempo nigdy nie spadało. Etap rozstrzygnął się na sekundy. Zadecydowało złe wejście w któryś zakrętów lub chwilowe zawahanie”, dodał.

Gert Steegmans bardzo chciał wygrać, by na etapowym podium pojawić się ze swoją córeczką. “Wielkie niepowodzenie. Byliśmy po prostu zbyt wolni”, przyznał Belg. “To naprawdę smutne. Bardzo chciałbym być na podium z moją córką”.

Rozczarowania nie kryją także włodarze ekipy. Dyrektor sportowy – Wilfried Peeters powiedział. “Gdzie straciliśmy tę sekundę? Może na Korsyce. Jeśli nie bylibyśmy na końcu w klasyfikacji drużynowej i jechali jako jedni z pierwszych, to może świętowalibyśmy dziś sukces. Nie mogliśmy kontrolować międzyczasów Orica-GreenEdge i nie mogłem przekazywać ich swoich zawodnikom. Te szczegóły, mogły zaważyć na losach tego etapu”.

“To jedno z największych rozczarowań w mojej 30-letniej karierze. Gdybyśmy odnieśli zwycięstwo w ciągu ostatnich kilku dni – bylibyśmy w blasku chwały. Teraz dalej jesteśmy w trakcie walki”, zakończył dyrektor zespołu – Patrick Lefevere.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej