Paweł PoljańskiKiedy w listopadzie poprzedniego roku podaliśmy informację o transferze Pawła Poljańskiego do włoskiej ekipy Vini Fantini, kibice cieszyli się, że kolejny młody polski kolarz zasila szeregi profesjonalnego zespołu i w jego barwach będzie miał szansę na dalszy rozwój oraz rozpoczęcie występów na arenach międzynarodowych imprez.

Vini Fantini wydawało się rozsądną opcją – zespół z licencją ProContinental miał dosyć wyrównany skład, zakupił kilku obiecujących kolarzy i było wiadomo, że jego koszulki będą obecne we włoskim peletonie. Nie bez znaczenia był też fakt, że Włochy to kraj, gdzie “Poljan” mieszka i ściga się od jakiegoś czasu, dzięki czemu problem adaptacji do nowych warunków w zasadzie odpadał.

Poljański wybierał między kilkoma ekipami i postawił na Vini Fantini, chcąc spokojnie zaaklimatyzować się w zawodowym peletonie. Ważnym czynnikiem był fakt, że w mniejszej ekipie będzie miał więcej możliwości pokazania się, co w zespole należącym do grona ProTour nie było tak pewne. Kiedy rozmawialiśmy z nim na początku tego roku, był już na obozie treningowym, jednak w świetle prawa ciągle nie miał statusu kolarza ekipy Luca Scinto. Początkowo zespół nie rejestrował nowych kolarzy, czekając na przyjście nowego sponsora i dopięcie budżetu. Na rejestrację w Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) i wyrobienie paszportu biologicznego czekał także Polak.

Czas płynął, a mistrza Polski w kategorii U-23 ciągle nie było wśród zarejestrowanych kolarzy, a co za tym idzie – w składzie i na kolarskich trasach. Urwał się także kontakt – Poljański zniknął i nie było wiadomo co się z nim dzieje.

Problem

Kolarski sezon dobiega już niemal do połowy, a dopiero teraz poznajemy kulisy całej historii. Z pozoru wydaje się ona prosta, jednak jej tło jest niejasne, a w tle przewijają się kłopoty zespołu, z którym Polak miał się związać. Poljański pod koniec ubiegłego roku podpisał dwuletnią umowę z Vini Fantini-Selle Italia, ale w skutek poważnych kłopotów finansowych zespołu nie został oficjalnie zawodnikiem – władze drużyny nie miały pieniędzy na jego rejestrację i oficjalne wprowadzenie go w poczet swoich kolarzy.

– Sprawa wygląda tak, że Vini Fantini miało dość poważne problemy finansowe. Nic na ten temat nie wiedziałem, kiedy prowadziłem rozmowy z dyrektorami ekipy. Również przy podpisywaniu kontraktu wszystko zapowiadało się dobrze. Problemy zaczęły się kiedy ekipa zwlekała z rejestracją mojego kontraktu w UCI. Wszystko było spowodowane z opóźniającym się przyjściem nowego sponsora – mówi nam dziś “Poljan”.

Tło

Tegoroczna historia sponsorów włoskiej ekipy jest mocno niejasna i zagmatwana. Zespół na początku nie dysponował środkami finansowymi, wystarczającymi do rejestracji zawodników, w tym Poljańskiego. W lutym 37% akcji głównego sponsora – producenta win – Farnese wykupiła firma odzieżowa Benetton. Transakcja miała poprawić kondycję finansową sponsora, a co za tym idzie – zespołu.

Kolejny zastrzyk pieniędzy miał nadejść i ostatecznie nadszedł ze strony firmy Acqua&Sapone – poprzednio sponsorującej ekipę kolarską o tej samej nazwie, a w tym roku z podpisaniem umowy czekającej na potwierdzenie zaproszenia Vini Fantini na narodowy Grand Tour. “Dzikie karty” przyznano 8 stycznia, a właścicielom abruzyjskiej firmy zależało na tym, aby do składu dołączył Danilo di Luca. Nalegał na to także główny sponsor, także pochodzący z Abruzji, Valentino Sciotti.

Vini Fantini nie chciało mieć w swoim składzie Włocha z niezwykle bogatą przeszłością dopingową, jednak wobec trudnej sytuacji finansowej, po długich namowach, uległo wspierającym kolarza z Abruzji biznesmenom Ennio i Nando Barbarossom (Acqua e Sapone) i Sciottiemu. Di Luca czekał więc na kontrakt tak jak Poljański.

– Dowiedziałem się, że nie mają pieniędzy nawet na zarejestrowanie mnie w UCI i wykupienie paszportu biologicznego. Cały czas mówili, że będę zarejestrowany jak przyjdzie nowy sponsor – wspomina młody Polak.

Łatwiej zacząć niż skończyć

Poljański przyznaje, że cała sytuacja zaskoczyła go i nie do końca wiedział jak postąpić. Wymarzony kontrakt stawał się coraz mniej realny. Pierwsze starty miały przyjść pod koniec lutego, a tymczasem kontrakt leżał w szufladzie, a zawodnik nie otrzymywał wypłaty. Mimo to 22-latek ciągle czekał, mając nadzieję, że wszystko się ułoży.

Po czterech miesiącach, na początku kwietnia, Polak zdecydował się przerwać błędne koło. – Nie spodziewałem się tego, zobaczyłem, że popełniłem błąd podpisując kontrakt z Vini Fantini – mówi.

I dodaje, że po kilku miesiącach niepewności, braku wypłaty i widoków na przyszłość nie chciał już zostawać w zespole Scinto. – Chciałem jak najszybciej odejść z Vini Fantini. Starania o to podjąłem na początku kwietnia. Zespół nie był z tego zadowolony, nie chciał się na to zgodzić, przez co sprawa się przeciągnęła. Dopiero dwa tygodnie temu, za porozumieniem stron, rozwiązaliśmy umowę. Mogłem zabrać kontrakt, ponieważ nie był on jeszcze formalnie zarejestrowany w UCI – tłumaczy.

Drużyna nie chciała zaakceptować kroku Polaka, tym bardziej, że do dyspozycji pojawiły się środki finansowe, pochodzące m.in. od firmy Benetton. Było to w drugiej połowie kwietnia, a więc w okresie, kiedy Poljański nie był już zainteresowany kontynuowaniem współpracy.

Jak sam mówi – gdyby nie miał innych opcji, zostałby w “żółtej” ekipie. Polak widzi jednak dla siebie inne szanse i zdecydował się na porzucenie Vini Fantini. – Chciałem przeprosić wszystkich kibiców i ludzi, którzy chcieli wiedzieć co się ze mną dzieje za całą sytuację. Sam nie wierzyłem w to co się stało, w to, że nie mogę się ścigać i że mój wybór okazał się tak pechowy – tłumaczy swoje zniknięcie.

Co dalej z karierą Poljańskiego?

Mimo straconej pierwszej części sezonu, 22-latek nie traci nadziei i ma ułożony plan na przyszłość. Do końca tego roku ścigał się będzie w młodzieżowej ekipie Acqua & Sapone Team Mocaiana. Za sobą ma już nawet jeden start – w niedzielę 12 maja wygrał Granfondo della Vernaccia. – Nie myślałem że spotkają mnie takie problemy, szkoda, że tak wyszło, ale trzeba patrzeć do przodu. Najbardziej żałuję tej zmarnowanej praktycznie połowy sezonu, bo jak do tej pory, nie startowałem w żadnym wyścigu – mówi.

– Cieszę się, że nie mam z Vini Fantini nic wspólnego. Czuję się dobrze, mam za sobą wiele dni spędzonych na treningach. Teraz wszystko idzie w dobrym kierunku, jestem na właściwej drodze, aby trafić wreszcie do zawodowego peletonu. Po 1 sierpnia będę wiedział znacznie więcej. Daję słowo, teraz już na pewno się nie pomylę przy wyborze ekipy. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo będę miał nowy kontrakt, z zespołem wyższej ligi niż Vini Fantini – zapowiada tajemniczo.

Poljański na trasę wyruszy już w niedzielę – w barwach nowej drużyny stanie na trasie Trofeo Adolfo Leoni – prestiżowej imprezy dla kolarzy, którzy nie ukończyli 23 lat, rozgrywanej w Lacjum, w Rieti.

Źródło: www.rowery.org