maurizioMaurizio Evangelista to rzecznik prasowy i jeden z głównych organizatorów Giro del Trentino. Dzięki niemu i jego sztabowi, wszystkie informacje dotyczące tej imprezy tak szybko docierają do sympatyków kolarstwa na całym świecie. Po ostatnim etapie zakończonym na Sega di Ala, postanowiliśmy porozmawiać z Maurizio na temat 37. edycji wyścigu.

To co piękne, niestety szybko się kończy. Jakby Pan mógł podsumować tegoroczną edycję Giro del Trentino?

Moim zdaniem po raz kolejny mieliśmy do czynienia z bardzo magicznym wyścigiem. Nie dlatego że mieliśmy ładne etapy czy ciężkie podjazdy, ale dlatego, że atmosfera tutaj była wyjątkowa. Sami kolarze także to czuli. Właśnie przed chwilą dostaliśmy informację od Cadela Evansa z podziękowaniem za ciężki wyścig i świetną gościnność. To dowodzi jak wyglądała ta impreza, nie tylko ze strony organizatorów.

Byłem tutaj po raz pierwszy (mam nadzieję, że nie ostatni) i od razu rzuciła mi się w oczy taka rodzinna atmosfera. Mało komercji, za to wielka doza życzliwości i gościnności.

Tak, z roku na rok staramy się aby Giro del Trentino było coraz lepsze, ale w żaden sposób nie chcemy zatracić wyjątkowości tego wyścigu. Wiadomo, że jest to już bardzo duży wyścig, ale nie jest taki stresujący jak podobne imprezy. Staramy się spędzać wspólnie nie tylko czas na wyścigu, ale także organizując imprezy towarzyszące. W tym roku mieliśmy promocję książki dwóch wielkich włoskich kolarzy: Francesco Mosera i Giuseppe Sarroniego oraz prezentację jednego z etapów Giro d’Italia . Bo kolarstwo to nie tylko rywalizacja, to cała otoczka.

Jak odniesie się Pan do wyników sportowych wyścigu?Giro del Trentino logo

Przed wyścigiem mówiono się o trzech nazwiskach: Nibali, Wiggins i Evans. Wszyscy trzej pojechali bardzo dobre zawody, chociaż każdy z nich jest w innym stadium przygotowań. Dodatkowo Bradley Wiggins na ostatnim etapie nie miał szczęścia i musiał się zmagać nie tylko z rywalami, ale także z problemami sprzętowymi. Jak to bywa w każdym sporcie, także w kolarstwie potrzebny jest ten łut szczęścia. Musimy podkreślić styl w jakim zwyciężył Nibali. Dał pokaz niezwykłej siły i zrobił na podjeździe Sega di Ala istne przedstawienie. Było to możliwe dzięki wspaniałej jeździe całej ekipy Astana.

Z bardzo dobrej strony pokazała się włoska młodzież na tym wyścigu. Włoskiemu kolarstwu przydałby się taki świeży powiew.

Tak, mamy wielu doświadczonych kolarzy, ale nie można zapominać o młodzieży. Dla mnie odkryciem Giro del Trentino był zdecydowanie kolega Nibaliego z Astany, młody Fabio Aru. Bardzo dobrze radził sobie na podjazdach i zdobył koszulkę dla najlepszego młodzieżowca. Nie przestraszył się przede wszystkim presji, będąc jednym z pomocników swojego lidera. Nie można przejść obojętnie także obok występu kolarz Bardiani, Stefano Locatelliego. Włoskie kolarstwo potrzebuje nowych kolarzy i z pewnością ta dwójka prezentuje już bardzo wysoki poziom sportowy.

 

My Polacy mogliśmy emocjonować się występami Przemka Niemca i CCC Polsat Polkowice.

Zawodnik Lampre zanotował bardzo dobry wynik, prezentuje on wysoki poziom w tym roku. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się aż tak dobrego wyniku tego zawodnika w Giro del Trentino. Zawodnicy CCC Polsat Polkowice także byli bardzo widoczni, a jedja i mauroen z zawodników był przecież posiadaczem różowej koszulki lidera. Może nie jest to Giro d’Italia, ale ranga wyścigu z roku na rok rośnie. Dla nas Polska to kraj rozwojowy jeśli chodzi o kolarstwo. Zwłaszcza widać to w promocji Tour de Pologne, które z roku na rok jest coraz lepsze. Cieszymy się, że dwa etapy Waszego narodowego wyścigu będą przebiegały przez nasze tereny.

Niedługo początek Giro d’Italia. Kto będzie faworytem tej imprezy?

Szczerze powiedziawszy to wydaje mi się, że to będą te same nazwiska, które gościliśmy tutaj. Mimo ogromnej dominacji Nibaliego, nie można być pewnym podobnego wyniku na Giro. Widać było, że mimo problemów sprzętowych Bradley Wiggins był bardzo mocny, także pod względem psychicznym. Zapowiada się doskonała walka już wkrótce, ale nie można zapominać o innych kolarzach. Będą przecież jechali także Scarponi, Evans czy nieobecny tutaj Hesjedal. Liczę, że pierwszy z Wielkich Tourów będzie bardzo emocjonujący.

Dziękuję bardzo za rozmowę i za  fantastyczne przyjęcie tutaj w Trentino w imieniu swoim, Artura i całej redakcji naszosie.pl.

Ja też bardzo dziękuję za rozmowę. Cieszy mnie fakt, że po raz kolejny mogliśmy gościć Wasz portal u nas. Do zobaczenia już wkrótce podczas Tour de Pologne, a także na następnym Giro del Trentino.

Rozmawiał Arek Waluga.

Foto: Artur Machnik