CCC Polsat PolkowiceZapraszamy do zapoznania się z wypowiedziami kolarzy CCC Polsat Polkowice po poniedziałkowym etapie tureckiego wyścigu, który zakończył się ogromną kraksą.

Byłem w czubie peletonu, kiedy zauważyłem, że szykuje się atak – relacjonuje Piotr Gawroński, uczestnik ucieczki dnia. Odskoczyła piątka kolarzy i uzyskała niewielką przewagę. Mocniej stanąłem w „korbach” i za chwilę byłem już z nimi. Wszyscy pracowaliśmy bardzo zgodnie czego efektem było wypracowanie maksymalnie 6 minutowej przewagi nad peletonem. Kiedy ta przewaga była dość spora, przez chwilę pojawiła się nawet nadzieja, że może uda się nam dojechać do mety i zafiniszuję tak jak w Ankarze kiedy zdobywałem tytuł mistrza Europy młodzieżowców. Niestety, peleton był bezwzględny i kiedy było coraz bliżej mety, wiadomym było, że zrobi wszystko by nas „skasować”. Tak się też stało – zakończył Piotr Gawroński.

Końcówka etapu miała nieoczekiwany i bardzo chaotyczny przebieg. Grzegorz Stępniak, który przygotowywał się do finiszu tak o niej mówi: Na ostatnim kilometrze był ostry zakręt w lewo i szeroka, prosta droga na kreskę. Idealna trasa pod sprinterów. Po wczorajszym finiszu miałem lekki niedosyt i nastawiałem się na dzisiaj. Tuż przed tym zakrętem jechałem trochę zbyt daleko od czuba peletonu i to mnie uratowało że nie leżałem w kraksie. Jadący na drugiej pozycji zawodnik ekipy Blanco na samym zakręcie spowodował dużą kraksę w której „leżało” wielu zawodników m.in. Jarek Marycz. Zrobił się olbrzymi chaos i zamieszanie (tak jak to zwykle bywa podczas kraks). Kolarze jadący z tyłu, którym udało się uchronić przed upadkiem zaczęli się „przebijać” do przodu, omijając leżących zawodników. Zanim, razem z Nikim pozbieraliśmy się  i ominęliśmy wszystkich, straciliśmy wiele sekund i na metę dojechałem dopiero na 26. miejscu.  Szkoda mi tego dzisiejszego sprintu bo kolejna szansa na sprinterską walkę podczas tego wyścigu może być dopiero na ostatnich etapach – zakończył Grzegorz Stępniak.

Kiedy wydarzyła się kraksa, jechałem dość wysoko z przodu i szczęśliwie jej uniknąłem – powiedział Mateusz Nowak.  Jeszcze przed wjazdem na rondo, kątem oka zobaczyłem za sobą Grzesia i próbowałem go przeciągnąć bardziej do przodu. Niestety, nagle wydarzyła się kraksa i sam musiałem gwałtownie się ratować. Grzegorz został gdzieś z tyłu. Szczęśliwie udało mi się objechać leżących kolarzy i wówczas zacząłem próbować walczyć o jak najlepsze miejsce na mecie. Udało się minąć linię mety na 9. miejscu z czego bardzo się cieszę – zakończył Mateusz Nowak.

Źródło: CCC Polsat

Foto: Artur Machnik (naszosie.pl)