1Vincenzo Nibali (Astana) po pięknej wspinaczce na Sega di Ala został triumfatorem czwartego etapu Giro del Trentino, dzięki czemu został końcowym triumfatorem wyścigu!

Ostatni (niestety) dzień Giro del Trentino to dla kolarzy 166,8 km ścigania z Arco do Sega di Ala. 40 km przed metą była premia 2 kategorii (Brentonico, 8,2 km długości; 7,5% nachylenia). Był to niezły wstęp do głównego dania. Podjazd Sega di Ala to ponad 14 km długości o średnim nachyleniu 8 procent. Jednak żadne liczby nie są w stanie opisać tego, co czekało na zawodników. 21 zakrętów, na bardzo ostrych ścianach – zapowiadała się wielka męka. Niektóre momenty miały ponad 20 procent nachylenia, ludzie jadący na linię mety na swoich góralach pokonywali tą drogę na najlżejszym przełożeniu i to zakosami. Widoki były piękne, ale kolarze nie mieli szans tego zobaczyć. Od samego rana ustawiały się campery z kibicami, którzy oczekiwali pięknej walki. Mimo sporej przewagi w generalce, Maxime Bouet (Ag2r La Mondiale) nie mógł być pewien utrzymania różowej koszulki lidera.

Przed etapem Piotr Wadecki powiedział: “Davide Rebellin powinien dziś wskoczyć do TOP 10. On zna ten podjazd i bardzo go lubi. Oczekuję też, że Przemek Niemiec poprawi swoją pozycję w generalce. Moim zdaniem Bouet da radę obronić koszulkę lidera.” Natomiast Przemek Niemiec (Lampre – Merida) liczył ,że dziś powalczy o jak najwyższą pozycję na etapie i to się przełoży na dobre miejsce w generalce.

Na ucieczkę zdecydowało się dziś 10 kolarzy, ku uciesze polskich kibiców, było wśród nich dwóch Polaków: Mateusz Taciak (CCC Polsat Polkowice) i Bartosz Huzarski (Team NetApp). Stawkę uzupełniali: Jose Rodolfo Serpa Perez (Lampre), Cyryl Gautier (Europcar), Emanuele Sella (Androni), Edoardo Zardini (Bardiani), Francesco Manuel Bongiorno (Bardiani),  Jarlinson Pantano (Colombia), Amets Txurruka (Caja Rural), Manuel Antunes Amaro (Ceramica Flaminia). Peleton prowadziły ekipy Sky i Vini Fantini. Dziesięciu kolarzy po przejechaniu 100 km miało 2 minuty i 30 sekund przewagi nad dużą grupą.

Peleton starał się kontrolować wyścig i na premii górskiej w Brentonico mieliśmy na czele już tylko 7 kolarzy, gdyż z grupki odpadli Gautier, Sella i Amaro. Na szczycie mieli oni około 2 minut przewagi nad dużą grupą ,tradycyjnie już prowadzoną przez Vini Fantini. To bardzo dobry wyścig w wykonaniu tej ekipy, mającej w składzie dobrze usposobionego w tym roku Mauro Santambrogio. Początek podjazdu na Sega di Ala to porwanie pierwszej grupy.

Ucieczka została wchłonięta, a na czele z mocno przerzedzonej czołówki pozostało ośmiu kolarzy z Przemkiem Niemcem, Nibalim, Evasem, Santambrogio. Pecha miał Bradley Wiggins (Sky), który na 8 kilometrów przed metą miał defekt roweru, jednak Brytyjczyk bardzo dzielnie gonił prowadzącą grupę, napędzaną przez kolarzy Astany.

Na 5 kilometrów przed metą zaatakował Vincenzo Niabli, do którego doskoczył Mauro Santambrodio. Bardzo ładnie za prowadzącymi kolarzami jechał Przemek Niemiec! Trzy kilometry przed metą stawka bardzo się podzieliła, prowadził Nibali, za nim pojedynczo Santamrodio, Niemiec, Fabior Aru (Astana).

Ostatecznie po wspaniałej jeździe zwycięstwo etapowe przypadło Nibaliemu, dzięki czemu został także zwycięzcą końcowej klasyfikacji generalnej. Wspaniale pojechał Przemek Niemiec, który na etapie zajął trzecią pozycję!

Wyniki:

1. Vincenzo Nibali (Astana) 4:21:49
2. Mauro Santambrogio (Vini Fantini)
3. Przemyslaw Niemec (Lampre-Merida)
4. Fabio Aru (Astana)
5. Cadel Evans (BMC)
6. Stefano Pirazzi (Bardiani-CSF)
7. Marcos García (Caja Rural-RGA)
8. Bradley Wiggins (Sky)
9. Pierre Rolland (Europcar)
10. Franco Pellizotti (Androni)

Klasyfikacja generalna:

1. Nibali
2. Santambrogio +0.08
3. Bouet +0.44
4. Aru +1.16
5 Wiggins +1.40
6 Niemiec + 1.45
7 Pirazzi +2.15
8 Evans +2.18
9 Locatelli +3.05
10 Rolland +3.22

Z Sega di Ala, Arek Waluga.

Foto: Artur Machnik