adamDwa dni wyścigu Giro del Trentino za nami. Oto co na temat imprezy sądzą dwaj komentujący wyścig dziennikarze: Włodzimierz Rezner i Adam Probosz. Serdecznie zapraszamy.

Adam Probosz, Eurosport:

Pierwszy dzień wyścigu to niezwykły sukces Josefa Cernego. Rzadko się zdarza, by chłopak który ma 19 lat i dwa lata temu chciał skończyć karierę nagle został liderem takiego wyścigu jak Giro del Trentino, wyścigu mającego swoją wielką renomę. To właściwie trzecia etapówka po Giro d’Italia i Tirreno – Adriatico. Fakt bycia liderem już na zawsze pozostanie mu w tym kolarskim CV. Brawa dla niego za ten wyczyn, brawa za zabranie się w tą właściwą ucieczkę. To może być dla niego dobry bodziec, zwłaszcza że sam to czuł i bardzo się z tego cieszył. Wiadome było, że na Vetriolo Terme tego nie utrzyma. Trochę śmieszyły mnie wypowiedzi, że będą go przeciągać, chronić. Chłopak, który nigdy nie stał na starcie z takimi kolarzami jak Wiggins, Nibali czy Pozzovivo nie może z nimi rywalizować. To jeszcze jest nie ta półka. Myślę, że to dla Josefa dobra lekcja- coś może, ale by mieć więcej musi jeszcze popracować. Wczoraj gdy zjeżdżał z mety, poklepałem go po plecach i powiedziałem: „Pamiętaj, ta koszulka już na zawsze będzie Twoja.”

Gratuluję jemu i ekipie, przede wszystkim za czasówkę, dzięki której wyprowadzili go na pozycję lidera. W takiej stawce, gdy o pozycję lidera walczyło kilka ekip zdobyć tą koszulkę, to naprawdę coś.

W klasyfikacji generalnej dalej ma szansę Bouet, który mimo takich ataków stracił wczoraj około 2 minut do najlepszych. Jest w stanie utrzymać tę przewagę podczas wspinaczki na Sega di Ala, zwłaszcza że Pozzovivo chyba będzie zmuszony jechać na niego. Domenico miał tutaj walczyć, wszyscy na to czekali, ale jemu chyba zabrakło takiego podjazdu jak na Punta Veleno. Wczorajszy podjazd był z cyklu:ściana – wypłaszczenie i to nie jest góra dla kolarzy pokroju Pozzovivo, który preferuje raczej strome podjazdy. Było widać, że przy każdym ataku na ściance, na wypłaszczeniu przewaga malała i to mogliśmy zaobserwować kilkakrotnie podczas wspinaczki na Vetriolo Terme. Ogromne znaczenie miała znajomość podjazdu, a co zaskakujące sam Pozzovio przyznał, że nie znał tego wzniesienia. Siwcow zaatakował w odpowiednim momencie i wygrał ten trudny etap.

Jeśli ktoś miałby jeszcze powalczyć z Bouetem w GC, to tylko Siwcow i ewentualnie Nibali. Wiggins nie zamierza tutaj jechać na 100 procent swoich możliwości.

Bardzo się cieszę z jazdy Przemka Niemca, uważam że pojechał wczoraj bardzo dobry etap. Jest dwunasty w klasyfikacji generalnej i myślę, że po ostatnim etapie znajdzie się w pierwszej dziesiątce. Trochę brakuje mi zwycięstwa etapowego, ale sam Przemek mówi, że jeszcze nie wszystko skończone. Podjazd na ostatnim etapie może mu bardziej pasować, tak zresztą jak Pozzovivo. Bartek Huzarski na początku był wysoko, ale chyba trochę zabrakło. Może to jeszcze nie ta forma, a może oszczędzanie przed ucieczką na kolejnych etapach.

W polskiej ekipie najlepiej pojechał zgodnie z oczekiwaniami Davide Rebellin. Widać było, że jest w formie, bardzo długo utrzymywał się z najlepszymi. Na pozostałych zawodników CCC Polsat Polkowice trzeba było bardzo długo czekać na mecie. Ja wiem, że nie jest to dla nich wyścig docelowy, że są zmęczeni po Kalisz – Konin i pod długiej podróży, ale jednak moim zdaniem zaprezentowali się słabo. Być może Piotr Wadecki nakazał kontrolowanie wyścigu do momentu podjazdu, wiedząc że wtedy szansę na utrzymanie koła ma tylko Davide? Druga ewentualność jest taka, że po wyścigu Kalisz – Konin są już tak zmęczeni, że nie dali rady przyjechać wyżej.

Obstawiam jednak to, że CCC chciało pokazać, że do pewnego miejsca jest w stanie jechać na czele peletonu, a końcowy podjazd zweryfikuje wszystko. Jeśli tak było to naprawdę w porządku. Zrobili tyle, na ile było ich stać w tym momencie. Widzieliśmy pomarańczowe koszulki CCC, a za nimi Sky, Cannondale czy Astanę. Szkoda mi tylko, że nie ma w grupie kolarza (poza Rebellinem), który byłyby w stanie na takim etapie zająć miejsce w okolicach trzydziestki.

włodek
Włodzimierz Rezner, Polskie Radio:

Giro del Trentino jest ciekawe sportowo i jakże miłe organizacyjnie. Bardzo wspaniała atmosfera i życzliwy organizatorzy. To nie tylko wielki sport, ale ta otoczka nadaje taki barwny koloryt temu wydarzeniu. Czujemy się tu wszyscy znakomicie.

Sportowo pierwszy etap to wielkie zaskoczenie. Ten młody Cerny zabrał się w odpowiednią ucieczkę i gdyby nie brak doświadczenia to wygrałby ten etap. Na szczęście jak to mówią : “Co się odwlecze to nie uciecze”. Wygrana CCC nad Ag2r w drużynowej czasówce pozwoliła temu młodemu chłopakowi zostać liderem tak wielkiego wyścigu, jakim jest Giro del Trentino. Jadą tu Evans, Nibali czy Wiggins, rodzą się także nowe gwiazdy. Mam tu na myśli Mauro Santambrogio, który może być groźny jeszcze na tym wyścigu. Ja stawiam w generalce na Nibaliego, chociaż Wiggins pokazał mu wczoraj, że jest w stanie przyjechać wyżej niż Włoch. Siwcow nie jest liderem Sky i myślę, że to Brytyjczyk będzie walczył o czołową pozycję.

Polscy kibice mogą być dumni z postawy Przemka Niemca. Dziewiąte miejsce w Tirreno – Adriatico, 7 pozycja w Katalonii – znakomity występ, a w środę na etapie czternasty, ale strata jest niewielka. Scarponi mówiąc po kolarsku „puścił bańki” i tylko Przemek liczy się w ekipie Lampre. To jest bardzo dzielny chłopak, ja śledzę jego karierę od samego początku. Moim zdaniem ciut za późno przeszedł do Pro Tour, ale jest niesamowicie waleczny i ambitny. Sam zapowiada, że przed nimi jeszcze dwa etapy, a zwłaszcza ten ostatni może być szansą dla takich kolarzy jak on. Scarponi szykuje się na Giro d’Italia, gdzie jego głównym pomocnikiem będzie właśnie Polak. To jest okrutna dla Polaków rola i nie zawsze mogą pokazać, że są lepsi. Tak jak kiedyś Sienkiewicz napisał „bijcie tych Rosjan, Niemców” przekładając te słowa na zawodowe kolarstwo, gdzie mając umowę z zespołem, trzeba wykonywać przydzielone zadania.

Rozmawiał Arek Waluga

Foto: Artur Machnik