RAA_32Rozmowa z Remkiem Siudzińskim pierwszym Polakiem, który wystartował w Race Around Austria w 2012 r. Ultrakolarz z Warszawy opowiada o przygotowaniach do ponownego startu w austriackim ultramaratonie.

Remku jak tam przygotowania do sezonu 2013? Pewnie ostro trenujesz, przyznaj się ile zrzuciłeś kg.

 Przygotowania idą pełną parą. Do wyścigu pozostało pół roku. W treningu jest coraz więcej roweru, a mniej biegania i innych dyscyplin. Na razie trenuję pod dachem siłowni Anytime Fitness, która jest czynna 24/7, co w mojej sytuacji jest bardzo dobre, bo ja z racji innych zajęć zaczynam treningi o godzinie 22. Ważę 7 kilogramów mniej niż w zeszłym roku o tej porze, a zamierzam jeszcze trochę zrzucić.

Jak wyglądają przygotowania w liczbach? Waty, kilometry, godziny, procenty?

 W ostatnim miesiącu przy tym samym tętnie średnia moc wzrosła na treningu o 8%. W ramach przygotowań przejechałem na razie 3400 kilometrów i wykonałem 190 godzin różnych treningów. Za mną 38% przygotowań. Teraz objętość i intensywność będą rosły.Wszystkie statystyki Jarek (firma Atrec)  udostępnia na bieżąco na stronie www.ultrakolarz.pl, aby można było śledzić jak mi idzie. Co ważne, przygotowuję się do Race Around Austria, czyli tego samego wyścigu co rok wcześniej, ale w tym roku trening ma większą objętość i jest intensywniejszy. Do tej pory pokonałem o 50% więcej kilometrów niż rok wcześniej i 30% więcej czasu spędziłem trenując. To powinno zaowocować w sierpniu. Celem jest pierwsza dziesiątka.

Forma rośnie pewnie w oczach. Jesteś otoczony wianuszkiem specjalistów, którzy o Ciebie dbają – trenerzy, dietetycy, fizjolog…

 To prawda. Na bieżąco pracuję z Wojtkiem, który planuje  treningi i nadzoruje moje postępy. Justyna z Olimpiakosu  pilnuje mojej diety a Krzysiek bada moją wydolność. Michał z Powergym dostarcza mi najlepsze suplementy dla zawodowców. Trzeba przyznać, że pomagają mi wszyscy, którzy angażowali się w zeszłym roku a do tego pojawiły się nowe osoby. Wielkie podziękowania dla nich.

RAA_34

A jak zainteresowanie sponsorów? Sam udział w takiej imprezie to nie lada wyczyn, a widząc Twoje zaangażowanie i obecność w największych mediach można oczekiwać wzrostu zainteresowania sponsorów. Możesz nam zdradzić jaki budżet trzeba mieć by wystartować w takim wyścigu?

 Ubiegłoroczny sponsor i mój pracodawca Grupa Pracuj potwierdził chęć wsparcia również w tym roku. Trafiłem także pod skrzydła Urzędu Dzielnicy  Warszawa Ursynów, z którym planujemy kilka ciekawych projektów promujących kolarstwo na Ursynowie. Także Airbike zadeklarował współpracę w zakresie sprzętu.

Media rzeczywiście nam wyszły. Stacje radiowe – Trójka, Czwórka, Zetka, internet – naszosie.pl, supermaraton.org, sport.pl, prasa – Gazeta Stołeczna (wywiad na całą stronę) oraz Telewizja Polsat. Na pewno będziemy wykorzystywać te kontakty w przyszłości i pojawiać się tam znowu opowiadając o przygotowaniach i wyścigu. Stawiamy także na relacjonowanie możliwie najbardziej online naszego udziału w wyścigu, tak aby w sierpniu kibice mogli śledzić na bieżąco śledzić wpisy, fotki a także wideo na żywo. To wszystko jest także dla sponsorów. Potrzebujemy ich zaangażowania, bo budżet przygotowań i wyścigu przekracza 60 000 zł.

Biorę także w memoriale im. Piotra Morawskiego (www.miejodwage.pl)  którego celem jest wsparcie najbardziej interesujących projektów sportowych i podróżniczych.  Do wygrania jest finansowanie projektu. Tu apel do czytelników: jeśli chcecie wesprzeć moje ściganie zagłosujcie na stronie www.miejodwage.pl/719

Co sprawia najwięcej problemów w przygotowaniach do RAA 2013?

 To że doba jest za krótka 🙂 Jest 1:30 w nocy. Właśnie wróciłem z treningu, teraz odpowiadam na pytania do wywiadu, a za pół godziny po wysłuchaniu dla relaksu treningu autogennego (który dostarczył mi mój nieoceniony masażysta Robert) muszę zasnąć, bo jutro pobudka o 6:00 i lot służbowy do Rzeszowa.  Tego samego dnia wracam, krótki wieczór z rodziną i znowu na trening. Takie „ultrażycie”, ale lubię to i nie zamieniłbym go na inne.

Z powodu nieukończonego RAA 2012 trochę musiałeś zmienić plany, ale znając Ciebie co się odwlecze to nie uciecze!

 Zgadza się. Zapalenie oskrzeli pokrzyżowało plany. Jednak trzeba przekuwać porażki na sukcesy i to zdarzenie spowodowało decyzję o powrocie do Austrii rok później i postanowienie walki o dobre miejsce. Myślę, że taka mała sportowa złość pomoże mi w osiągnięciu tego celu. Mam wsparcie wielu ludzi w Polsce i za granicą, którzy powtarzają mi, że we mnie wierzą i żebym się nie poddawał. Dziś kolega z Austrii obiecał, że będzie na mnie czekał w trakcie wyścigu na najbardziej stromej górze (Kuhtai). Poświęcenie z jego strony jest o tyle duże, że będzie to dopiero na 1500-ym kilometrze, więc prognozowana pora, kiedy na tym szczycie się  pojawię jest słabo przewidywalna . Może to być w sobotę wieczorem albo w nocy, a może w niedzielę rano.

RAA_37

Niedługo w Warszawie będzie możliwość oglądania wystawy zdjęć z RAA2012, których autorem jest fotograf PAP`u – Jacek Turczyk. Oko jego obiektywów towarzyszyło Ci 24h na dobę, dzięki temu będziemy mogli obejrzeć jak to wyglądało… Czy możesz zdradzić jakieś szczegóły? Gdzie, kiedy, jak długo…?

 Póki umowa nie podpisana nie chciałbym składać pustych deklaracji co do szczegółów, ale to fakt, że z Jackiem i z kierownictwem Urzędu Dzielnicy Ursynów pracujemy nad zorganizowaniem takiej wystawy w marcu koło Ratusza, czyli przy Al. Komisji Edukacji Narodowej, naprzeciwko Multikina. Niebawem więcej konkretów 🙂

Czego Ci życzyć na najbliższe tygodnie?

 Sponsorów, zdrowia  i wytrwałości.

Przypomnij nam Remku, kiedy odbędzie się RAA 2013.

 Startujemy 14 sierpnia

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Robert Słupik
Foto: Robert Słupik