Jarosław MaryczDzisiejszy etap był bardzo szybki, a to głównie za sprawą wiatru, który prawie przez większość etapu dmuchał nam w plecy – informuje Jarosław Marycz. Prędkość jazdy była wysoka, a co za tym idzie, przejechane kilometry mijały łatwo i w błyskawicznym tempie.

Taka sytuacja na trasie wyglądała aż do ostatnich kilometrów. Gdy do mety było coraz bliżej  sytuacja robiła się coraz bardziej nerwowa, a sama końcówka etapu to wielki chaos. Tuz przed metą było kilka zakrętów, bardzo wysokie tempo peletonu, a etap zakończył sie klasycznym finiszem z całej grupy.

Wraz z Bartkiem Matysiakiem pomagaliśmy w końcówce ustawić Grześka Stępniaka w jak najlepszej pozycji do finiszu. Tuż przed samą bramą oznaczająca finałowy kilometr z przodu peletonu było bardzo ciasno, co spowodowało, że lekko pogubiliśmy się i ostatecznie zafiniszowaliśmy na dalszych pozycjach. Szkoda, bo mogło być znacznie lepiej.

Wyścig dalej trwa, czujemy się dobrze przygotowani, czuć że praca jaką wykonaliśmy w poprzednich miesiącach procentuje i z takim nastawieniem podchodzimy do następnych etapów – zakończył Jarosław Marycz.

Źródło: CCC Polsat