Prezentacja OPQSZapraszamy na relację Bartka Ferlina z prezentacji zespołu Omega Pharma Quick Step, jedynego polskiego dziennikarza, który pojawił się we wtorkowy wieczór w Gent, na welodromie Eddy Merckxa, specjalnie dla czytelników naszosie.pl.

Czy można wyobrazić sobie coś ciekawszego dla fana kolarstwa niż uroczysta prezentacja grupy zawodowej. A jeśli w dodatku dzieje się to w formie zawodów torowych na welodromie Eddy Merckxa, na szyi wisi nam plakietka „press”, a bohaterami są galacticos szosy…

Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i pomocy paru ludzi, włączając w to samego Michała Gołasia wtorkowy wieczór przyszło mi spędzić na inauguracji Omega Pharma QuickStep w wersji 2013.

Niestety nie miałem szans zdążyć na konferencję prasową, a szkoda. No cóż, może następnym razem.

Tymczasem welodrom powoli zapełnia się fanami. Wnętrze owalu przystrojone stołami, bukietami, ladami i całą tą koktajlową amunicją – przygotowane na bankiet. To miejsca dla VIP-ów, niewielkiej trybuny dla członków fanklubu OPQS.

Kilka minut przed 20 pojawiają się bohaterowie wieczoru. Najłatwiej rozpoznać oczywiście: Boonena, Terpstrę, Martina i Gołasia – ich stroje wyróżniają się wśród błękitnej armady. Brak tylko 7, którzy zostali wysłani na Tour Down Under. „To bardzo ważny wyścig” – podpowiada mi belgijski dziennikarz – muszą zbierać punkty, aby samochód teamowy był w czubie kolumny na wiosennych klasykach. Bezcenne kuluary wiedzy kolarskiej. To wszystko sprawia, że cały team to, oprócz zawodników to: 7 dyrektorów sportowych, 5 doktorów plus psycholog, 5 fizjoterapeutów, 5 masażystów (w tym Polak Marek Sawicki), 8 mechaników, 2 kierowców autobusów, 1 kierowca VIP (Jo Plankaert na pewno ubarwi VIPowi wyścig swoimi opowieściami z własnej 14-letniej kariery), kierownik logistyki, administratorka, oficer prasowy, szef od spraw komercyjnych, szef od spraw sportowych, CFO i CEO. Wszyscy oni w swoim czasie pojawią się podczas wieczoru okrążając dostojnie tor na najnowszych maszynach Speca. Kobiety robią to pedałując w szpilkach.

Mistrzostwa OmegaPharma-QuickStep zaczynają się od sprintów indywidualnych na 1 okrążenie toru z ciemnego drewna. Na czele długo utrzymuje się wynik Michała Gołasia. Gdy w końcu zostaje pobity przez Van Keirsbulcka, następny Kwiatkowski przebija jego czas. Ostatecznie swą pieczęć przystawia Mark Cavendish zatrzymując zegar na 14.533 sekundy. Pierwszy skalp dla Manxmana. Pomiędzy biegami Cavendish i Boonen spędzają dużo czasu razem. Nie wiem czy to prawdziwa chemia, czy działanie wymyślone przez spindoktorów – w każdym razie wygląda, że mają sobie dużo do przekazania i robią to z uśmiechem.

Następnie eliminacje sprintu w czwórkach. Michał Kwiatkowski o milimetry przegrywa z Cavendishem. Widać, że pomimo luźnej atmosfery zawodnicy traktują rywalizację poważnie, raz po raz w zaciętym grymasie błyskają białe zęby Chavanela, kolarze przyjmują różne trajektorie jazdy wykorzystując całą szerokość toru. To pokazuje szacunek dla fanów i sponsorów. Kolejny wyścig to eliminator australijski. Ostatni na okrążeniu „po gongu” kończy wyścig. Michał Gołaś jedzie jak profesor, przyspiesza jedynie na finiszach, przesuwając się na przedostatnie miejsce. Gianluca Brambila zapoznaje się ściślej z nawierzchnią toru. Na trybunach jęk niepokoju. Na szczęście nic się nie stało. Gdy na placu boju pozostaje tylko Martin, Terpstra, Velits i Gołaś – mistrz Holandii musi zareagować. Wypuszcza przed siebie Martina i Velitsa tworząc przerwę – Gołaś siedzi mu na kole, ale nie chcąc być wyeliminowanym musi zmienić dotychczasową taktykę i pogonić za czołówką. Terprsta to jednak  75kg czystej energii i pokonuje na finiszu Polaka. Ostatecznie zwycięża Tony Martin.

Obok mnie dynamiczny materiał kręcą dziennikarze z BBC Yorkshire – to oczywiście z okazji startu Tour de France w tym hrabstwie w 2014. Zabawne jest obserwować ich przy pracy, powtarzają te samą kwestię prawie co okrążenie, potem analizują co można poprawić, przypomina to raczej aktorstwo… “We are at Eddy Merckx velodrome here in Gent where at these sort of speeds you can realize how fast they ride”. Efekt ich pracy będzie można oglądać już jutro wieczorem na stronach BBC. Do tego czasu muszą jeszcze zahaczyć o Paryż.

Tymczasem Cavendish ściga się w sprincie bezpośrednim z Iljo Keisse, który chwilę wcześniej pokonał Terpstrę w 7,5kilometrowym wyścigu za motorowerami zwanymi derny ujeżdżanymi przez starszych i z reguły nieco otyłych panów. Keisse ma fantastyczną technikę. Zabroniona przez przepisy UCI stójka w jego wykonaniu może trwać w nieskończoność. Mógłby pozować adeptom malarstwa. Cavendish nie wytrzymuje, przyspiesza, Keisse kontruje, kończą humorystycznie trykając się kaskami przy prędkości 70km/h. Jeśli pamiętacie wyczyn Renshawa z czasów HTC, wiecie o czym mówię.

Bankiet rozgorzał w najlepsze. Kolarze chętnie pozują do zdjęć z fanami, chociaż cały czas przestrzegają rygorystycznie zasad prawidłowej rozgrzewki. W miejscu odpoczynku kolarzy rozpoznaję chyba Petę Todd, czyli partnerkę Cavendisha z ich córeczką. Albo był to ktoś bardzo podobny…. Sprawdzam na Twitterze, jej ostatni wpis to „sorry I’m at the @opqscyclingteam presentation… I’m missing it tonight!” – więc to jednak ona, nie martwcie się, będzie fotka. Uprzedzam jednak, zdjęcia absolutnie nie wyszły, nie ten sprzęt, nie te umiejętności, pstrykam chaotycznie, a gdy Manxman podjeżdża mi dostojnie prawie pod nos, aparat jest wyłączony. Znalazłem w sobie wiele respektu dla tej profesji.

Wieczór przyjemnie upływa, ale ja nie mogę zostać do końca, muszę jeszcze wrócić do hotelu i napisać te kilka zdań, aby podzielić się wrażeniami na gorąco. Czy finał wygra Boonen czy Cavendish, to przecież nie ma większego znaczenia.Uciekam, miejsce parkingowe Merckxa i Bakali też już puste, pewnie panowie miło gawędzą w jednej z gandawskich restauracji.OPQS

To był wieczór niczym ciastko. Świetny pomysł na promocję drużyny, gest dla sponsorów, fanów, podkręcone lekką, ale niesamowicie widowiskową rywalizacją. Tak się promuje kolarstwo.

Z Gent dla naszosie.pl – Bartek Ferlin

Galeria zdjęć Bartka > tutaj

Foto: Omega Pharma (Tim de Waele)