Juan Antonio FlechaJuan Antonio Flecha idealnie pasował szefowi ekipy Vacansoleil– Daanowi Luijckxowi do stworzenia drużyny, która miała być mieszanką jakości i doświadczenia. Hiszpan opowiedział o odejściu ze Sky, o nadziejach z nim związanych, a także o swoim nowym pracodawcy.

W związku z moim doświadczeniem spodziewam się, że będę przewodził drużynie. Mam to w swojej naturze i nie będzie to dla mnie nic nowego. Ważne jest, aby nie być zbyt mało zmotywowanym, ale też zbyt podekscytowanym, bo tylko wtedy można podjąć właściwe decyzje– stwierdził Flecha.

Natomiast jeśli chodzi o odejście ze Sky, Hiszpan niczego nie żałuje: Nie mam nic do stracenia. Sky to bardzo dobra i duża ekipa, ale nie ma się tam szansy podążać za własnymi sukcesami. Intencje różnią się i nie ma w tym nic złego, ale ja ciągle mam swoje ambicje i chciałbym je spełniać. Chciałem odejść do drużyny, w której miałbym trochę wolności. Jeśli będę zadowolony i utrzymam motywację, to będę w stanie zaatakować.

W Vacansoleil Flecha chce odbudować swoją tożsamość: Cieszyłem się, że mogłem jechać dla Brada Wigginsa i rozprowadzać Cavendisha, ale w mojej naturze leży także to, aby odnosić sukcesy. Chciałbym być znowu Flechą. Wygrana etapowa w Tour de France jest na szczycie mojej listy pragnień. Wiem, że mogłoby się to nie zdarzyć w barwach Sky, ale wiem, że mam taką możliwość, więc chcę z niej skorzystać.

Pierwsze doświadczenia z nowym zespołem utwierdziły Juana, że dokonał właściwego wyboru: Vacansoleil-DCM powinna być dumna z tego, jaka jest. Nie trzeba chcieć więcej. Sprzęt jest na wysokim poziomie, nie brakuje także dobrych fachowców, motywacja dla kolarzy wspaniała. To jest bardzo otwarta ekipa, zatem atmosfera jest rewelacyjna. Nic nie zależy od twojego paszportu Marcato nie czuję się niedowartościowany dlatego, że nie jest Holendrem. Doceniam także zaangażowanie takiego partnera jak Bianchi.

 

Foto: bettiniphoto.net

Marta Wiśniewska