Uzasadnienie dr Roberta Pietruszyńskiego (eksperta ds. medycznych przy PZKol) do decyzji w sprawie Sylwestra Janiszewskiego (CCC Polsat Polkowice):

Sylwester Janiszewski dostał karę zgodną z przysługującym wymiarem przy tego typu wykroczeniach. Nie ma tłumaczenia dla kolarza, gdy jego w organizmie znajdowane są substancje typu EPO, które nie występują w suplementach, a można je wprowadzić do organizmu jedynie drogą iniekcji. Substancja, która znalazła się w organizmie Janiszewskiego, sprzedawana jest powszechnie i bez recepty.

Jeśli chodzi o problem dopingu to istnieją dwa nurty. Pierwszy dotyczy tzw. twardego dopingu, o którym już wspominałem i tu nie ma mowy o przypadku. U Sylwestra mamy do czynienia z innym problemem,   chodzi o substancje  zabronione, które występują pod różnymi nazwami w wielu ogólnie dostępnych suplementach. Większość z nas nie ma wystarczającej wiedzy na ten temat, a producenci suplementów często podają substancję zabronioną pod inną nazwą niż ta która znajduje się na liście środków. Często substancje te występują w tzw. herbatkach na odchudzanie.  Przykładem może być Ojel, ekstrakt z geranium czyli bodziszek występujący pod wieloma nazwami;

  • Metyloheksanamina – Forthan – 2-heksanamina 4-metylo
  • Metyloheksanamina – Floradrene – 2-heksanamina, 4- metylo- (9CI)
  • DMAA – 4-metylo-2-heksanamina – 1,3-dimetyloamylamina
  • Geranamina – 4-metyloheksan-2-amina 1 – 3-dimetylopentylamina

Ofiarą takiego suplementu był chociażby Jakub Wawrzyniak, w ostatnim roku zarejestrowano ponad 100 podobnych przypadków. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Sylwestra Janiszewskiego, chociaż dotyczy innej grupy środków tzw. sterydów anabolicznych i ich pochodnych.

Sportowiec wyczynowy powinien się w takich sprawach konsultować z lekarzem lub rekomendowanymi źródłami informacji jak Antydopingowe Pogotowie Informacyjne (API). Sportowiec powinien być pewny, że suplement nie zawiera substancji zabronionej. Na produkcie który przyjął, nie widnieje nazwa zakazanej substancji podana na liście WADA oraz nie podana jest informacja ostrzegająca, a on sam nigdy wcześniej nie miał problemów z dopingiem. Informacje udzielane przez producentów suplementów często umożliwiają nieświadome przyjęcie substancji niedozwolonej w sporcie.

Przepisy dopuszczają ukaranie takiego zawodnika upomnieniem. Istnieją przepisy określające zakres kary finansowej oraz czas zawieszenia. Komisje dyscyplinarne rozpatrujące przypadki dopingu są wysuniętym ramieniem Międzynarodowej Unii i mają ograniczone pole manewru. Dla opinii publicznej często każdy przypadek dopingu jest podobny. Uogólniając problem łatwo zawodnika skrzywdzić dla tego każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie. Sylwester Janiszewski podał nazwę preparatu, jaki przyjął. Na etykiecie produktu nie widnieje nazwa zakazanej substancji. Nieszczęściem jest to, że ta substancja występuje pod wieloma nazwami chemicznymi podobnie jak w przypadku bodziszka . Ofiarą suplementów często padają sportowcy wyczynowi. Co innego, jeśli ktoś kupuje środek w tzw. podziemiu, ewidentnie zakazany i nie do dostania bez recepty lub zastrzeżony do lecznictwa zamkniętego. W tym przypadku nie miało to miejsca.

Chciałbym też przypomnieć, że kolarz ten był zawieszony przez trzy miesiące. Od sierpnia do listopada nie uczestniczył w zawodach, gdyż trwały czynności proceduralne, związane z próbką B oraz korespondencja z UCI. W swojej szczytowej formie, gdy powinien walczyć o zwycięstwa, nie uczestniczył w  rywalizacji. Nie przypominam sobie, by w podobnej sytuacji ktoś dostał karę z maksymalnego pułapu. To jest nauczka, że należy konsultować przyjmowanie każdego preparatu. Warto dodać, że będzie musiał również zapłacić 2500 CHF – kara finansowa – wpłacana na konto UCI- tytułem kosztów postępowania dyscyplinarnego UCI.

                                                                                                   Dr.n.med. Robert Pietruszyński

Komentarz Artura Machnika (www.naszosie.pl):

Pewnie dla wielu osób wyjaśnienie dr. Roberta Pietruszyńskiego będzie wystarczające z medycznego punktu widzenia. Pozostanie aspekt moralny całej sprawy, który pozostawia wiele wątpliwości.

Po pierwsze, dlaczego w komunikacie komisji dyscyplinarnej PZKol. nie zostało opublikowane uzasadnienie, które patrząc na okres dyskwalifikacji, wiele by wyjaśniło i z pewnością obyło by się bez prześmiewczo – ironicznych komentarzy w mediach, nie tylko polskich, ale i zagranicznych.

Po drugie, patrząc na wysokość kary dyskwalifikacji czasowej (jeden dzień), a mając na uwadze jak wszyscy w dzisiejszych czasach wyczuleni jesteśmy na niedozwolony doping, Komisja więcej uwagi, troski i roztropności powinna poświęcić tej konkretnej sprawie. Zwłaszcza, że za chwilę zawodnik ten będzie reprezentował polską grupę zawodową CCC Polsat Polkowice na arenie międzynarodowej, startując w II dywizji.

Ludzkiej wrażliwości nie zabrakło, zabrakło wyobraźni i wyczucia czasu osobom zasiadającym w Komisji, bo na pewno nie dobrej woli, w co nie wątpię. Nie wątpię w dobrą wolę UCI i Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Przypomnę tylko, że to nie koniec sprawy, dokumentacja wraz z uzasadnieniem przesłana zostanie do UCI i Komisji do Zwalczania Dopingu w Polsce i to one zadecydują co dalej.

Patrząc na wydany komunikat, a następnie na kolejne informacje mniej lub bardziej oficjalne płynące ze związku, nasuwa mi się jedna myśl, a mianowicie że Sylwester Janiszewski padł ofiarą rozgrywki przedwyborczej PZKol. Żal mi Sylwka, bo jest on w tej chwili największym przegranym w całej tej sprawie. Z pewnością  w mało komfortowej sytuacji jest kierownictwo klubu, które też ma coś do powiedzenia, szkoda że tak długo milczy…

Słysząc od osób mocno związanych z polskim środowiskiem kolarskim, że to serwis www.naszosie.pl niszczy polskie kolarstwo, zamieszczając tytuł – “Sylwester Janiszewski na dopingu i właściwie bez kary…!” muszę przypomnieć, że zawsze ze smutkiem, przykrością i zażenowaniem publikujemy takie informacje. Po to są media by opinia publiczna była dobrze i rzetelnie poinformowana. To nie my świadomie lub nie nałykaliśmy się jednej czy drugiej odżywki, to nie my zasiadamy w komisjach do orzekania kar czy instytucjach powołanych do zwalczania dopingu, ale to my najczęściej słyszymy niepochlebne komentarze i często mierzymy się z rzeczywistością pokutując za nie swoje grzechy.

Dlatego  wszystko powinno być transparentne, przejrzyste i wyjaśnione do końca by nie budziło kontrowersji.

My zamiatać pod dywan nie będziemy…