Pierwszy etap Tour de France to przeprawa po Ardenach. Trasa nie jest na pewno tak ciężka jak ta podczas Liege-Bastogne-Liege, jednak belgijskie hopki mogą spowodować ciekawą końcówkę odcinka.

Kolarze wyruszą z Liege, by po 198 kilometrach dojechać do Seraing. Nie jest to klasyczny etap dla sprinterów, jak na 1. etap Wielkiej Pętli przystało. Prawie ostatnie 3 kilometry mocno unoszą się w górę i w rolach głównych zobaczymy tam raczej kolarzy specjalizujących się w wyścigach klasycznych.

Dla prawdziwych sprinterów, jak np. Mark Cavendish, Andre Greipel czy Tyler Farrar, pozostaje lotna premia na 116,5 kilometrze, gdzie do zdobycia będą pierwsze punkty w walce o zieloną koszulkę.

Premie górskie:

Km 42.0 – Côte de Cokaifagne 2.9 km podjazdu; średnio 5.1% – kategoria 4
Km 49.0 – Côte de Francorchamps 1.1 km podjazdu; średnio 6.4% – kategoria 4
Km 94.0 – Côte de Lierneux 2.1 km podjazdu; średnio 5.1% – kategoria 4
Km 139.0 – Côte de Barvaux 1.6 km podjazdu; średnio 4.2% – kategoria 4
Km 198.0 – Côte de Seraing 2.4 km podjazdu: średnio 4.7% – kategoria 4

Profil:

Faworyci według naszosie.pl:

Peter Sagan (Liquigas-Cannondale)
Philippe Gilbert (BMC-Racing)
Alexander Vinokourov (Astana)

Specjalna zakładka poświęcona Tour de France 2012 > tutaj

Plan transmisji TV > tutaj

mapki: letour.fr

Andrzej

Poprzedni artykułPaulina Brzeźna-Bentkowska i Adrian Honkisz triumfują w Tyskim Kryterium Fiata
Następny artykułSylwester Szmyd o prologu Tour de France
Andrzej Gucwa
W redakcji naszosie.pl praktycznie od samego początku. Obecnie większość czasu poświęca na prowadzenie grupy GVT. Weekendy zazwyczaj spędza na szosach całej Polski. Dla naszosie.pl zdobył trzy medale Mistrzostw Polski dziennikarzy w tym dwa złote. W Mistrzostwach Świata dziennikarzy na Krecie wywalczył czwarte miejsce w jeździe indywidualnej na czas.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Jakub
Jakub

Dla mnie forma Vinokourova jest jeszcze wielką niewiadomą. Po czasówce wygląda na to, że powinno być nieźle. W Dauphine Libere penwie przygotowywał się już do swojego pożegnania z kolarstwem, czyli tegorocznego TdF. Ściskam kciuki za jednego z ostatnich górali ze „starej szkoły” z wielkim sercem do walki.