Teoretycznie po zgrupowaniu na Teide, niewiele da się jeszcze popracować nad formą do Giro. Zostały dwa wyścigi w krótkim odstępie czasu, Trentino i Romandia i jesteśmy na Giro. Co prawda podczas wyścigów można jeszcze coś dopracować, ale główną część pracy wykonaliśmy jak zawsze „na wulkanie”.

Myślę, że ostatnie dwa tygodnie przepracowałem bardzo dobrze. Jak zawsze dużo gór, trochę mniej ćwiczeń powtórzeniowych ale tylko dlatego, że noga po Kataloni była już całkiem dobra.

Mam nadzieję, że prognozy pogody na Trentino się nie sprawdzą, bo nie chcę ryzykować właśnie teraz jakiegoś przeziębienia. W poniedziałek próbujemy w Veronie etap jazdy drużynowej na czas przed Giro Italia. Trening w większym składzie co znaczy, że jeszcze będą zmiany w obsadzie drużyny na Giro.

Źródło: www.sylwesterszmyd.pl