Podczas gdy nieobecny na trasie Paryż-Roubaix będzie Fabian Cancallara, to faworytem numer jeden do zwycięstwa w “Piekle północy” jest Tom Boonen. Belg ostatnio triumfował w GP E3,  Gent-Wevelgem i Tour of Flanders, jednak sam zainteresowany nie chce stawiać się w roli głównego pretendenta do wygranej.

Ewentualny sukces byłego mistrza świata w niedzielnym wyścigu, byłby już jego czwartym triumfem w tej imprezie. Zrównałby się wtedy w klasyfikacji zwycięstw z Rogerem De Vlaeminck`iem, który czterokrotnie podnosił ręce w górze na welodromie w Roubaix. “Jestem jednym z faworytów, ale na pewno nie jestem sam”, powiedział kolarz Omega Pharma – Quick Step.

“Pozzato i Ballan pokazali już we Flandrii, że są w znakomitej formie. Może jestem bardziej dynamicznym kolarzem niż oni, ale nigdy nie wiadomo jak będą reagować moje nogi po tak ciężkim wyścigu”, opowiedział Boonen. “Są również inni kolarze, jak np. Flecha czy Hushovd i Eisel. Zwłaszcza myślę o Hushovd`cie, który chciałby jeszcze pokazać się tej wiosny”, dodał.

“Najmniej ważną rzeczą jest to, by być faworytem. Jedyne co się liczy, to uzyskanie dobrego wyniku w niedzielę. W przeszłości miałem dużo szczęścia w tym wyścigu, choć ostatni rok to zupełna odwrotność losu. Znam bardzo dobrze trasę i zrobię wszystko, by powalczyć o zwycięstwo”, kontynuował.

“To mój ulubiony wyścig, ponieważ trzeba walczyć z samym sobą. Na końcu przetrwają najsilniejsi, to trochę jak survival. Cały dzień trzeba oszczędzać energię, bo w każdym momencie może być potrzebna”, zakończył “Tom-Turbo”.

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej