Po zeszłotygodniowym klasyku w Almerii i dwóch dniach spędzonych na rowerze czasowym gdzie to ćwiczyliśmy jazdę drużynową na czas, dopracowywaliśmy pozycje i ustawienia w ten weekend ścigaliśmy się w okolicach hiszpańskiej Murci.

Pogoda jak to w Hiszpanii dopisała, teren również a wyścig przebiegł dość dla mnie pomyślnie. Pierwszy etap z metą na zjeździe! skończyłem na 10 miejscu, przez swój błąd na ostatnich 3 km, gdzie spadłem z 7 na 10 pozycję, nic to, bywa i tak, że lepiej przyhamować niż się pokiereszować, a było takich wielu.

Nie mniej jednak jestem zadowolony z mojego progresu jazdy w górach gdzie na równi jechałem z Sanchezem i Gesinkiem między innymi. Czasówkę pojechałem bardzo przyzwoicie, udawało mi się utrzymywać dobry rytm i wykręciłem średnią (według licznika więc nie na 100% dokładną) 52,6 i tym w perspektywie nadchodzącego sezonu jestem bardzo mile zaskoczony.

W klasyfikacji generalnej skończyłem na 9 miejscu a to jest dla mnie ważne i budujące. Widać, że te kilka ostatnich dni w Hiszpanii wyszły mi na dobre bo jeszcze kilkanaście dni temu na prologu Ruta del Sol ledwo się toczyłem. Teraz do domu a następnie wracam do Włoch na Coppi e Bartali.

Foto: bettiniphoto.net

Źródło: huzarski.pl