W minioną sobotę w piaseczyńskim Decathlonie , ultrakolarz Remigiusz Siudziński prezentował przygotowania do Race Around Austria. Przez dwie godziny, nie przestając kręcić opowiadał o specyfice maratonów kolarskich, przygotowaniach jak również przybliżał wszystkim zainteresowanym sposoby treningowe.

Race Aroud Austria odbędzie się 15-21 sierpnia i różni się od etapówek tym, że etap jest jeden, ma długość 2200 kilometrów, 28 000 metrów przewyższeń i trwa sześć dni bez przerwy. Remik Siudziński będzie pierwszym polskim kolarzem w tym morderczym wyścigu.

A oto co Remik nam powiedział podczas sobotniego treningu:

Co z nowości…

Na pewno trzeba zaznaczyć kto już wspiera nasz wyczyn:

1. Grupa Pracuj – właściciel portalu z ofertami pracy pracuj.pl

2. Rehmedan – przychodnia rehabilitacyjna

3. atrec.pl – reklamy świetlne, wyświetlacze LED

4. MEMO – Agencja Reklamowa

Ci co będą wspierać:

5. Airbike

6. Decathlon

Luty to czas pozyskiwania funduszy. Przydałby się sponsor finansowy, może jakiś sponsor, który ma produkty kojarzone z tego typu wyczynem – wytrzymałość, siła… (napoje energetyczne, baterie…) Działam też ze społecznościami.

Na początku marca organizuję u siebie w domu spotkanie teamu. Mamy już dobrane 6 osób + jedna rezerwowa. Musimy określić role w zespole: szef, kierowcy, nawigatorzy, trener, lekarz, tłumacz, masażysta, obsługa techniczna i zaopatrzeniowa kolarza i teamu, fotograf, kamerzysta i bloger. Wzorujemy się na doświadczeniach Christopha Strassera, który wygrał ostatni RAAM, śledzimy też informacje o innych uczestnikach RAA i RAAM a także polskie doświadczenia z wyścigów długodystansowych. Staramy się czerpać wiedzę od najlepszych.

Jest dużo rzeczy do zaplanowania.

Co zabrać ze sobą? Jak podzielić role? Jak zaplanować taktykę jazdy? Ile snu i kiedy? Żywienie? Sposoby na komunikację. Procedura obsługi postoju… Wiesz, wygrywa nie koniecznie ten co najszybciej jedzie, ale ten co ma najmniej i najkrótsze postoje. Na takim wyścigu średnia prędkośc nie powala. To może być nawet koło 20km/h, ale w to wliczone są postoje. Musza one przebiegać bardzo sprawnie i uwzględniać wszystkie bieżace potrzeby i potrzeby na kolejne kilka godzin, w trakcie których nie będziemy się zatrzymywać. Co do snu, to przewiduję jakieś 2-3h na dobę. Ostatnio na wyścigu trwającym 55h spałem 2h45m. Sprawdzenie sprzętu, fizjologia, pielęgnacja, picie, jedzenie, masaż, motywacja – to wszystko musi się odbyć jak w pit stopie na F1. A nie jest to łatwe, bo wymaga synchronizacji pracy 6 ludzi w aucie technicznym. I to będziemy trenować.

Planujemy na maj 24h jazdę testową. Zespół w komplecie, auto wyposażone jak na wyścig, ja też, jazda w dzień i w nocy. Wtedy wyjdzie co działa a co trzeba poprawić. Przetestujemy łączność, nagłośnienie, oświetlenie, technikę jazdy za kolarzem, procedurę żywienia, zmiany ludzi na poszczególnych rolach. Np. do eskorty jednego kolarza potrzeba min 3 kierowców. Muszą się zmieniać i być wypoczęci.Do tego czasu będę też miał ustawianą dietę w Olimpiakosie przed i w trakcie zawodów i kolejną sesję Body Gemometry Fit w Aitbike’u. Musze też potrenować kwestie psychologiczne. Mój trener uczy mnie jak wizualizować sobie odpoczynek, aby szybciej się regenerować w trakcie zawodów i czym zajmować umysł w trakcie ponad stu godzin jazdy. Tak, wyścig będzie dla mnie trwać jakieś 120-140h. Duże wyzwanie nie tylko fizyczne, ale i psychiczne.

Jeśli chodzi o trening fizyczny to aktualnie trenuję na siłowni i na trenażerze trochę ponad 10h/tydzień. To będzie stopniowo wzrastać i na miesiąc przed może to być nawet około 30h. Nie jest mi to straszne bo już miałem tygodnie po 25h treningu przed Bałtyk-Bieszczady Tour, chociaż teraz ewidentnie łączna objętość treningu będzie dużo wyższa niż przed rokiem.

Kluczowym do odniesienia sukcesu jest zgrany team ludzi sfokusowanych na wspólnym celu. To właśnie budujemy . Także na naszym marcowym spotkaniu określimy cel sportowy (przejechać? zrobić określony czas? zająć miejsce?), wyłonimy lidera, ustalimy kto, czym się zajmuje. Budowa teamu będzie wyzwaniem, bo mieszkamy w 4 różnych miastach… Jedno jest pewne. Ludzie, z którymi pracuję i będę pracować są mocno zaangażowani i już teraz dużo pracy zostało wykonanej. Zespól jest ważny tym bardziej, że po 24h, czy 48h jazdy kolarz ma ograniczone zdolności do myślenia, więc jego mózg powinien być w wozie technicznym.

RAA to będzie fajne wydarzenie także dla kibiców. Jeśli ktoś będzie wtedy w Austrii, to polecam. Bieżącą pozycję kolarza, foty i relacje będzie można też śledzić w Internecie na www.ultarkolarz.pl. Podczas wyścigu BBT w zeszłym roku moja rodzina i znajomi tak się wkręcili w śledzenie wyścigu w Internecie, że miałem w trakcie jazdy dziesiątki sms’ów z dopingiem i praktycznymi wskazówkami, gdzie są moi konkurenci.

Teraz też na pewno zadbamy o komunikację w obie strony. RAA to ma być frajda i adrenalina dla mnie, zespołu i kibiców na trasie i w Polsce.

W Decathlonie pojawię się pewnie znowu w marcu. Wcześniej poinformujemy Was o tym, aby dowiedzieli się zainteresowani, którzy chcieliby pogadać o ultrakolarstwie. Normalnie jestem w Decathlonie co 2 tygodnie w weekend, ale akurat za 2 tyg. zaczynam kurs na pilota balonu na ogrzane powietrze (moja druga pasja). Mam stronę interenetową dla pasjonatów – www.balonem.net. Jeśli ktoś chce polecieć – zapraszam, pomogę zorganizować taki lot.

Jako patron medialny, będziemy informować o dalszych przygotowaniach do jednego z najtrudniejszych maratonów na świecie.

Artur Machnik naszosie.pl