Mamy dla Was drodzy Czytelnicy nie lada gratkę! Zapraszamy Was na wywiad z obecnym mistrzem olimpijskim, kolarzem Euskalet-Euskadi, Samuelem Sánchezem, którego udzielił specjalnie dla naszosie.pl. Miłej lektury!
.
Stoimy u progu nowego sezonu, z igrzyskami w Londynie, czujesz już podekscytowanie? Jakie są Twoje plany na najbliższe miesiące?

Najprawdopodobniej Andaluzja będzie moim pierwszym startem w tym roku. Lubię ten wyścig ze względu na dużo atrakcji i przyjemny klimat (śmiech). Myślę, że to dobre miejsce na rozpoczęcie sezonu. Planuję też wystartować w wyścigu dookoła Kraju Basków, być może też ardeńskie klasyki? Zobaczymy. Później czas na głęboki oddech i intensywne przygotowania do Tour de France, wezmę też udział w Dauphiné. Po Wielkiej Pętli okaże się co dalej. W tym sezonie takie planowanie jest trudniejsze niż w poprzednich, bo mamy Igrzyska Olimpijskie, a przecież trzeba też zdobywać punkty w klasyfikacji World Tour… Dla mnie celem jest Tour de France a następnie będziemy myśleć co dalej.

W zeszłym roku z Francji wyjechałeś w koszulce najlepszego górala, a więc teraz masz apetyt na żółtą? Jak myślisz, kto będzie Twoim najgroźniejszym rywalem?

Codziennie trenuję po to, aby wygrać, walczę, by odnosić zwycięstwa. Wszystko jest zależne od trasy, rywali, strategii, szczęścia… Oczywiście, chciałbym wygrać, ale mam dużo pracy do wykonania. W tym roku chcemy powalczyć w górach, wygrać jeden, dwa etapy, zająć jakieś drugie miejsca… Musimy pracować z entuzjazmem ale i wielkim zaangażowaniem. Rywale? Mówi się, że Contador, Evans, Schleck, Gesink, Wiggins… Wszyscy przygotowują się do tego startu i każdego ciężko będzie zatrzymać… Stawiam sobie wyzwania, ale one muszą być w moim zasięgu… Prawdą jest, że Contador, będąc w pełni sił, nie ma sobie równych. Dla mnie samo bycie na podium Wielkiej Pętli będzie dużą nagrodą. Musimy być realistami, podium to trudne wyzwanie, ale będziemy o to walczyć.

Tak więc Tour de France to Twój priorytet, a co z Igrzyskami w Londynie?

Dla sportowca złoty medal olimpijski to spełnienie marzeń. Moje życie zmieniło się diametralnie po Igrzyskach w Pekinie, nagle oczy całego świata były zwrócone na mnie. Oczywiście, chciałbym bronić tytułu , ale tu wszystko zależy od dyspozycji dnia. Będziemy musieli zaryzykować. Myślę, że każdy jednodniowy wyścig, w którym przejeżdża się ponad 200 km to ogromne wyzwanie. Rozmawiałem z trenerem, który powiedział mi, że będzie trudno, również ze względu na klimat. Dużo też zależy jak bardzo wyczerpujący będzie Tour de France. Jest jeszcze wcześnie, ale jeśli wszystko pójdzie tak jak powinno, to będę w Londynie i dam z siebie wszystko.

Porozmawiajmy o Twojej drużynie. Nie często się zdarza, by kolarz spędził całą karierą w jednej drużynie, jednak Ty jesteś zawodnikiem Euskaltel – Euskadi od samego początku!

To będzie mój 13 sezon w Euskaltel, jestem najstarszy w drużynie i chcę zakończyć karierę w pomarańczowej koszulce! Będę jeździł tak długo, jak długo będzie nadzieja na dobre wyniki. Dzień, w którym kolarstwo przestanie dawać mi radość i zadowalające rezultaty, będzie momentem, w którym powiem STOP. Jednak dopóki zdrowie pozwoli, nie przestanę pedałować. Kolarstwo jest tym co robię całe życie, tym co kocham. Kolarstwo mnie wypełnia, mam je sercu! Horner, Klöden, Leipheimer – to są przykłady długowiecznych kolarzy, niektórzy mają nawet lepszą wydajność niż 25 latkowie… I nie skłamię, mówiąc że ściganie blisko domu na mistrzostwach świata w Ponferrada w 2014 roku byłoby wielką przyjemnością. Pożyjemy, zobaczymy.

Twój zespół jest blisko związany z Krajem Basków, do którego po przerwie wróciła Vuelta a Espana. Czy to nie sprawia, że masz ochotę wrócić na rodzime szosy? Nie widzieliśmy Cię w tym wyścigu już od 2 lat…

Niestety to niemożliwe… Dzisiaj dobre przejechanie Tour de France i Vuelty byłoby bardzo skomplikowane. Na razie priorytetem jest dla mnie Francja, przez ostatnie 2 lata dobrze się tam prezentowałem, więc zespół będzie mnie wspierał.

Giro i Vuelta to wyścigi, które przyciągają swoim pięknem. Przez lata celem była dla mnie właśnie Vuelta, dwa razy byłem na podium w klasyfikacji generalnej, wygrałem 5 etapów. Z szacunku dla organizatorów, zawsze w Hiszpanii walczyłem o najwyższe trofea, teraz to samo robię w Tour de France. Jeśli mowa o Giro d’Italia, to kocham to, jak Włosi żyją kolarstwem, ich pasję, tiffosi! Jechałem tam w 2005 roku i byłem wprost zszokowany, jak przeżywany był każdy etap.

Na koniec, czy możesz nam zdradzić, czy jest szansa, że kiedyś ujrzymy Cię na trasie Tour de Pologne?

Uwielbiam się ścigać w Polsce! Kolarstwo jest coraz bardziej zglobalizowane, dzięki czemu mamy okazję poznać wiele pięknych miejsc. Ja w Polsce jechałem tylko raz. Moi koledzy jednak opowiadali mi, że Wasz wyścig jest perfekcyjnie zorganizowany i to prawdziwa przyjemność startować w Polsce. Wracają do domu szczęśliwi, podkreślając wysoki poziom Tour de Pologne… zostawmy zatem otwarte drzwi!

Bardzo dziękujemy za poświęcenie nam czasu i rozmowę! Życzymy samych sukcesów w nadchodzącym sezonie!

Również dziękuję. Przy okazji chciałbym wszystkim polskim kibicom podziękować, za miłość, którą okazują nam wszystkim. Podczas jazdy, widzimy Was, oklaskujących nas na szosach. Bez Was, ten sport byłby niczym. Jesteście częścią kolarstwa!

Rozmawiała Natalia

Foto: www.samuelsanchez.com

Poprzedni artykułTour de France ważniejsze od Vuelta a Espana dla Juana Jose Cobo
Następny artykułOscar Freire potwierdza datę zakończenia kariery
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marc
Marc

Samuel Sanchez jest jednym z lepszych kolarzy. Myśle, że jeśli wszystko potoczy się dobrze może obronic tytuł w Londynie, zasługuje na to.