Robbie McEwen jest zadowolony ze swojej decyzji o przejściu na sportową emeryturę w maju, przyszłego roku. Jeden z najlepszych sprinterów w historii, rozpocznie wtedy nowy rozdział w karierze, ponieważ będzie doradcą w ekipie GreenEdge.

39-latek, w przyszłym sezonie skupi się na klasykach, by prawdopodobnie po majowym Tour of California zakończyć karierę. Następnie, będzie pełnił rolę podobną do tej, jaką odgrywał Erik Zabel w HTC. Australijski weteran będzie przeprowadzał szczegółowy rekonesans każdego sprintu oraz będzie dzielił się doświadczeniem, z młodszymi sprinterami w zespole.

“Długo już nad tym rozmyślałem i podjąłem taką decyzję, tuż przed Circuit Franco-Belge”, powiedział McEwen. “Wiem, że jestem w stanie jeszcze się ścigać i nadal jestem jednym z najszybszych kolarzy, ale na pewno nie jestem już jednym z najmłodszych”.

“Mogę jeszcze odnieść kilka zwycięstw, ale przyznaje, że najlepsze lata mam już za sobą. Nie tylko przyczynił się do tego wiek, ale także kontuzje. Myślę, że przełomem było złamanie nogi w 2009.r. Teraz będę doradzał sprinterom w naszej ekipie. Jeśli pomogę odnosić zwycięstwa takim kolarzom jak: Leigh Howard czy Aidis Kruopis, będę szczęśliwym człowiekiem”.

Choć trzykrotny zwycięzca klasyfikacji punktowej na Tour de France odniósł wiele spektakularnych zwycięstw, nigdy nie został Mistrzem Świata.

“Byłoby wspaniale, gdybym kiedyś wygrał mistrzostwa świata. Można wtedy z dumą jeździć z tęczową koszulką na piersiach, przez cały rok. Byłem tego bliski w 2002 i 2006 roku. Żałuję, że tego zwycięstwa nie mam w swojej kolekcji, ale z pewnością jestem zadowolony z przebiegu swojej kariery”.

Australijczyk wydał właśnie swoją biografię. Książka ma tytuł – „One Way Road”.

Andrzej