Kiedy w lutym 2004 roku odbywał się pogrzeb Marco Pantaniego, w ostatniej drodze towarzyszyło mu około 20 000 osób. Nic więc dziwnego, że miejsce pochówku popularnego Pirata stało się celem pielgrzymek wielu kibiców kolarstwa.

Niestety, jest to nie tylko miejsce kultu a także… wandalizmu. Grób kolarza jest notorycznie okradany, co zmusiło jego rodzinę do umieszczenia na cmentarzu kamer, mających czuwać nad spokojnym snem Marco. Najwidoczniej nawet takie zabezpieczenia nie powstrzymują wandali, przed kradzieżami, ostatnia seria zmusiła matkę kolarza, Toninę, do umieszczenia apelu w prasie.

Dzięki video rozpoznałam złodzieja – poinformowała ona na łamach gazety La Voce di Romana – wszelkie kradzieże i dewastacje uderzają bezpośrednio w naszą rodzinę i stanowią atak na pamięć Marco. Apeluję do osoby, która dokonała kradzieży, daję mu ostatnią szansę by wyjść z całej sytuacji „z twarzą”. Proszę oddać przedmioty skradzione z grobu mojego syna, a będę w stanie ci wybaczyć. Jeśli tego nie zrobisz, będę zmuszona podjąć odpowiednie kroki kontaktując się z policją.

Trudno dziwić się matce kolarza, dla której śmierć syna była wielkim wstrząsem. Marco Pantami został znaleziony martwy14 lutego 2004 roku w hotelowym pokoju w Rimini. Sekcja zwłok wykazała, że zmarł na skutek ostrego zatrucia kokainą.