Tak się reklamuje napoje, ale mi też się takie hasło przydało. Zbytnio się nie rozczulałem nad sobą, odpocząłem 4 dni i powoli zacząłem się ruszać, pewnie gdybym nie miał w głowie MŚ, to już w tym sezonie nie zmotywowałbym się, żeby jeszcze wejść na przyzwoity poziom… ale spróbuję.
Od startu w Benidormie, mam wrażenie, upłynęły wieki… człowiek zdążył się zmęczyć, pozdzierać, wygoić, wytrenować… a oni wciąż jadą! Co zadziwia – ludzie na podium, chyba nikt nie wytypowałby pierwszej trójki, sam nie wiem czy to dobrze, okaże się.
Ja już w Paryżu, jutro przejadę się do Brukseli, na rowerze oczywiście, w niedzielę GP Fourmies, a w środę GP Wallonie – to jedyny sposób przygotowania się do mistrzostw, więc należy uznać go za najlepszy. Co 2-3 dni chciałbym się ścigać, na razie bez ryzyka, żeby sprawdzić, gdzie jestem. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie w ostatnich tygodniach!
Źródło: www.michalgolas.blogspot.com




![Michał Gołaś: „Podium byłoby dla nas satysfakcjonujące” [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2021/11/Michal-Golas-Bahrain-e1680369656545-218x150.jpg)




Przeciętny człowiek nie ma nawet bladego pojęcia o stopniu zmotywowania kolarzy. Spotykałem się z tym jedynie w kolarstwie. Po takim dzwonie jaki zaliczył Michał można wybić sobie rower z głowy.(wiem coś o tym)
Szacunek dla Michała…”co cię nie zabije to cię wzmocni”. Michał to prawdziwy fighter.Jeszcze raz szacun !!