Tak się reklamuje napoje, ale mi też się takie hasło przydało. Zbytnio się nie rozczulałem nad sobą, odpocząłem 4 dni i powoli zacząłem się ruszać, pewnie gdybym nie miał w głowie MŚ, to już w tym sezonie nie zmotywowałbym się, żeby jeszcze wejść na przyzwoity poziom… ale spróbuję.

Od startu w Benidormie, mam wrażenie, upłynęły wieki… człowiek zdążył się zmęczyć, pozdzierać, wygoić, wytrenować… a oni wciąż jadą! Co zadziwia – ludzie na podium, chyba nikt nie wytypowałby pierwszej trójki, sam nie wiem czy to dobrze, okaże się.

Ja już w Paryżu, jutro przejadę się do Brukseli, na rowerze oczywiście, w niedzielę GP Fourmies, a w środę GP Wallonie – to jedyny sposób przygotowania się do mistrzostw, więc należy uznać go za najlepszy. Co 2-3 dni chciałbym się ścigać, na razie bez ryzyka, żeby sprawdzić, gdzie jestem. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie w ostatnich tygodniach!

Źródło: www.michalgolas.blogspot.com

Poprzedni artykułKrólewski etap Tour de l`Avenir dla wszechstronnego Bardet. Boily nadal liderem.
Następny artykułVuelta a Espana, 19 etap, kat. GT, 20.08 – 11.09.2011
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Piotr/Sobótka
Piotr/Sobótka

Przeciętny człowiek nie ma nawet bladego pojęcia o stopniu zmotywowania kolarzy. Spotykałem się z tym jedynie w kolarstwie. Po takim dzwonie jaki zaliczył Michał można wybić sobie rower z głowy.(wiem coś o tym)
Szacunek dla Michała…”co cię nie zabije to cię wzmocni”. Michał to prawdziwy fighter.Jeszcze raz szacun !!