Czterech zawodników, aspirujących do końcowego triumfu w Tour de Fracne wyłonił nam 18 etap z Pinerolo na Galibier. Największym przegranym dnia, okazał się Alberto Contador (SaxoBank SunGard).
W wyścigu tak naprawdę liczą się jeszcze tylko Thomas Voeckler (Europcar), Andy oraz Frank Schleck (Leopard-Trek) i Cadel Evans. Ubiegłoroczny triumfator, Contador, stracił dziś szanse na trzecią z rzędu wygraną w Wielkiej Pętli, zajmując 15 miejsce ze stratą 3’50” do zwycięzcy, Andy`ego Schlecka. Teraz Hiszpan spadł na siódme miejsce w klasyfikacji generalnej (4’44” za Voecklerem). „Zwycięstwo jest obecnie niemożliwe. Miałem zły dzień”, powiedział hiszpańskiej prasie. „Nogi zupełnie dziś nie pracowały i w ciągu ostatnich dziesięciu kilometrów, poczułem niesamowitą słabość. To był bardzo trudny dzień, od początku do końca”.
W przeciwieństwie do braci Schleck, w decydujących momentach etapu, kiedy atakował Andy, Hiszpan miał do dyspozycji tylko Daniego Navarro. Alberto Contador także pochwalił piękną jazdę oraz strategię ekipy Leopard-Trek. „Andy bardzo mądrze rozegrał ten atak. Obsadził pomocników w ucieczce i mógł później liczyć na pomoc swoich kolegów. Za to należą im się brawa”.
Wydawało się już, że „El-Pistolero” po wyraźnej, słabszej formie w pierwszym tygodniu, odzyskał wigor po drugim dniu przerwy. Jednak dzisiejszy królewski etap wyścigu, pogrzebał szanse Hiszpana na zwycięstwo w wyścigu. „Nie spodziewałem się tego, ale zawsze przychodzą różne słabsze dni. Teraz myślę tylko o odpoczynku. Jestem wyczerpany”.
Andrzej






