Ciężki sezon uzupełnię jakże ważnym dla mnie startem w naszym narodowym tourze. Chłopaki w ekipie dziwią się, że mi się chce. Po długiej wiośnie na Majorce i w Sierra, po wyścigach takich jak Turcja, California, Tour de Suisse i Austria większość pojechała na wakacje. A ja? A ja idę za ciosem, tym, że tym razem na swojej ziemi i dla moich kibiców których pewnie dobrze pamiętacie.

Nie będę pisał od rzeczy, wyścig jest ważny bo w kalendarzu WorldTour i chcę go pojechać jak najlepiej. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy ludźmi, mamy swoje limity, słabości i przebłyski. To jest sport a sport jest nieprzewidywalny, tak jak nieprzewidywalnie w zeszłym roku wygrał Martin.

Co bym chciał: chciałbym pojechać dobrze, tak abym z czystym sumieniem wrócił do domu i powiedział sobie: „stary zrobiłeś wszystko” spakował się i pojechał na wakacje.

Generalna czy etapy? To jest dobre pytanie, o tyle i ile o generalną może być ciężko, etapów ciekawych mamy zaś stosunkowo mało bo cały wyścig jest dość krótki. W zależności od przebiegu wyścigu się zobaczy. Nosa do kolarstwa mam dobrego, czuję się coraz lepiej, zmysł taktyczny jak był tak i jest, na pogodę nie mam wpływu ale ona jest taka sama dla wszystkich.

Walczyć będziemy a Wy trzymacie kciuki za biało-czerwonych, tak ?!?!

Źródło: www.huzarski.pl