– Darku, przede wszystkim gratuluję drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej Czech Cycling Tour. Jak oceniasz ten wyścig?

– Dziękuję. Wyścig trudny, na starcie 28 ekip i prawie 200 kolarzy, czuło się podczas jazdy, że peleton jest duży. Jak do tej pory w Polsce braliśmy udział w wyścigach, gdzie peleton był o połowę mniejszy. Czeska etapówka rozgrywana była na wysokim poziomie, w ciężkim terenie górskim, ale udało się osiągnąć bardzo dobry wynik.

Trzeci etap był decydujący, no i Twoja pierwsza wygrana w barwach BDC Team?

– To prawda, etap liczył 200 kilometrów, a przewyższenia na trasie aż 3100 m, po cichu, jeszcze przed wyścigiem liczyłem na to, że spróbuję właśnie na nim zaatakować. Wiedziałem, że ten etap zdecyduje o końcowej klasyfikacji generalnej. Od pierwszych kilometrów starałem zabierać się we wszystkie ucieczki. W końcu z sześcioma zawodnikami odjechaliśmy od peletonu, następnie na jednym z podjazdów zaatakowaliśmy z Kozubkiem. Ostatecznie z dwoma zawodnikami PSK Whirpool dojechaliśmy do mety, a mi udało się wygrać.

– A co działo się dzień wcześniej, etap nerwowy, dużo kraks, niczym na Tour de France…

Tak, na 15 kilometrów przed metą była kraksa, wielu z nas musiało się zatrzymać, m.in. ja, „Ziółek”, ale nam udało się dojść w miarę szybko do peletonu. Niestety troszkę więcej stracił Robert Radosz, ale na szczęście nikt z nas poważnie nie ucierpiał.

– Podczas całego wyścigu było sporo kraks, drogi były kręte, wąskie, prowadziły po wioskach. Na pierwszym etapie, podczas drużynowej czasówki  sytuacji nie opanowali organizatorzy, trasa była nie do końca zabezpieczona, samochody jeździły pod prąd, sporo motorów… Na szczęście na kolejnych etapach było już dużo lepiej.

– Jak Ci się jeździ w BDC Team?

– To co wszyscy mówią to jest prawda, atmosfera jest wyśmienita, wszyscy rozumiemy się doskonale, a to przekłada się na nasze wyniki i osiągnięcia. Darek Banaszek stworzył super team, przy okazji dziękuję Darkowi, że dał mi możliwość jeżdżenia jeszcze w tym roku, bo gdyby nie on, już bym się nie ścigał. Ja odwdzięczyłem się mu, wygrywając etap w Czechach i zajmując drugie miejsce w „generalce”.

– Zobaczymy Cię w przyszłym roku w peletonie?

– Z końcem zeszłego roku miałem zakończyć karierę, jednak przyjąłem propozycję Darka. Rozmawiałem już z nim na temat przyszłego sezonu. Będę nadal się ścigał, w takim super zespole, w takiej atmosferze, aż szkoda by było rozstawać się z rowerem.

– Bardzo mnie to cieszy, bo od kogo jak nie od Was ma się uczyć młodzież?

– No właśnie między innymi mam takie zadanie w drużynie, staram się dużo pomagać kolegom i mam ogromną satysfakcję jak ktoś z nich wygrywa. Przekazuję swoją wiedzę, doświadczenie, ale także pomagam im na wyścigach.

– Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

– Dziękuję i pozdrawiam

Foto: Jan Brychta / RoadCycling.cz