Riccardo Ricco, jest szczęśliwy ze swojego powrotu do kolarstwa. Włoch ostro skrytykował ludzi, którzy oskarżyli go o doping, po jego ostatnich perypetiach zdrowotnych. Kontrowersyjny kolarz wciąż się zarzeka, „Ja nic nie zrobiłem”, opowiada.
Wczoraj, świat obiegła informacja, iż kolarz podpisał kontrakt z chorwacką ekipą Meridiana-Kamen. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku powrócił on z 20-miesięcznego zawieszenia, po stosowaniu EPO CERA. W tym sezonie, związał się z Vacansoleil-DCM, jednak w lutym znalazł się w szpitalu, w stanie krytycznym, spowodowanym przez nieprawidłowo wykonaną transfuzję krwi… W konsekwencji, „Kobra” został wyrzucony z holenderskiej ekipy.
„Moje stanowisko jest jasne: nie zrobiłem nic złego, byłem hospitalizowani z powodu niewydolności nerek. Ten problem, może wystąpić u każdego, nawet u osoby, która prowadzi idealne życie”, powiedział w oświadczeniu dla prasy.
„Jeśli chodzi o mój spokój, to mogę powiedzieć, że jest mi bardzo ciężko. To doświadczenie, uświadomiło mi, kto jest prawdziwym człowiekiem i kto ma do mnie zaufanie. Jestem zmotywowany do walki z dopingiem w kolarstwie”.
„Mój nowy zespół, przyjął mnie z otwartymi ramionami. Patrzyli na to jakim jestem kolarzem, nie brali pod uwagę plotek i niedomówień”, kończy Włoch.
Andrzej






