Najlepszy francuski sprinter, Romain Feillu po raz pierwszy w karierze pojedzie w Mediolan-San Remo. Dodatkowo kolarza Vacansoleil wspierać będzie jego brat Brice, który pojedzie dla Leopard-Trek.

“Na pewno tak”, odpowiedział Feillu serwisowi Velochrono na pytanie czy myślał o walce o zwycięstwo w  Classicissima .”Jednak nie jestem w najlepszej dyspozycji. Przed Paryż-Nicea byłem chory i musiałem wycofać się z wyścigu. Milan San Remo to prawie 300 kilometrowy wyścig, dlatego mam nadzieję że w trakcie dnia będę umiał wykorzystać błędy innych, a ja sam będę starać się ich nie popełniać. To podobny wyścig do Paryż-Tours czy GP Plouay oraz Mistrzostw Świata. Są bardzo długie i to mi pasuje. Mediolan-San Remo jest chyba jest łatwiejsze od wyścigu po tęczową koszulkę”.

Przypomnijmy że Feillu, w ubiegłorocznym mundialu w Geelong uplasował się na 10. miejscu.

Feillu miał świetny start sezonu, wygrywając trzy etapy na Tour of Mediterranean. Grypa tymczasowo pokrzyżowała mu plany, jednak teraz ma nadzieję, że we Włoszech będzie już w podobnej dyspozycji. 26-latek dodał również, że zamierza wcześniej objechać finałowe kilometry wyścigu.

Oczywiście Francuz swoich szans upatruje w tym co najlepiej mu wychodzi, czyli w sprincie. Jednak nie lekceważy również podjazdów w końcówce czyli Poggio i Cipressy. “Jeśli będę na dobrej pozycji podczas ostatnich metrów to powinno być dobrze. Kto wie, może inni sprinterzy nie wytrzymają tempa na podjazdach, lub zostaną gdzieś na dalszych miejscach w peletonie. Nawet jeśli finiszować będą tacy zawodnicy jak Gilbert, który również jest groźny w sprincie, to jednak na 300m przed kreską ja mam od niego większe szanse. To oznacza że muszę być bardzo czujny na Poggio, jednak nie wiem czy moja forma jest wystarczająco dobra aby to zrobić”, przyznał.