Przede wszystkim miła informacja, mamy kolejnego Polaka w ProTour! Rafała Majkę, a do tego w szeregach ekipy samego Rissa. Im więcej Polaków w ProTour tym ławtwiej będzie podnosić poziom polskiego kolarstwa i więcej szans na zwycięstwa w największych wyścigach. Wszystkiego najlepszego Rafale.

Dziś, za namową wielu kibiców przedstawię zwykły dzień kolarza…

5h10min, 3200m przewyższenia, wszystko po górach bez zbędnego zamulania na płaskim.

Pobudka o godzinie 8 rano, przed śniadaniem ćwiczenia mięśni brzucha i grzbietu na piłce a potem śniadanie… widoczne na zdjęciu. Espresso, trochę pieczywa lub zamiennie suchary, sok ze świeżych pomarańczy a w dzień dłuższego treningu (dziś) również zamiennie jajecznica, jajka sadzone lub białka jajek gotowanych z tuńczykiem. Całą dokumentacje fotograficzną zrobiła Moja Żona Kasia… miała tyle siły by za mną jeździć przez cały dzień.

Wyjazd na trening po godzinie 10 i od razu Col del la Madone. Kiedyś padło pytanie jaki czas jeżdżę pod Madone. Teraz, jeżdżąc dosyć spokojnie, ze średnim tętnem 150 około 42-45minut. Dziś wykonując dwa ćwiczenia wjechałem w niespełna 40minut ze średnią 300watt. Podczas naszych treningów Rebbellin, mówił, że latem jadąc około tętna progowego jeździ się miedzy 30 a 35minut…

Pozostałe podjazdy dużo spokojniej, czyli tak jak jeżdżę teraz. Podjazdy od 20 do 30minut, Grande Corniche, Moyenne Corniche znane z Paris Nice a także la Turbie od Cap d’Ail aż do pola golfowego…

Powrót do domu i jak zawsze raczej tylko węglowodany, czyli spory talerz makaronu lub risotto przygotowanych przez najlepszą kucharkę na świecie.

Później czas odpoczynku, ale wcześniej krótka codzienna lekcja hiszpańskiego…

Źródło: www.sylwesterszmyd.pl

Foto: Robert Słupik