Myślę, że sporo udało się zrobić na pierwszym zgrupowaniu: 1100km w 9 dni, to bardzo przyzwoity wynik jak na grudzień, a należy dodać, że byłem w tej “spokojniejszej” grupie. Bez dobrej hiszpańskiej pogody nie udałoby się zrobić tylu kilometrów, więc trzeba się tylko cieszyć, że poszedłem trochę do przodu, bo z tego co widzę, przez Święta znów stanę w miejscu.

Wrócę na siłownię, cykloergometr, rolki… ostatecznie nie ma się gdzie za bardzo spieszyć, bo sezon zacznę, jak na mnie, dosyć późno. Prawdopodobnie od Clasica de Almeria przez Murcie i inne etapówki przygotuję się do kwietniowych klasyków, tak wygląda się główny zarys, ale szczegóły poznam na styczniowym zgrupowaniu… na dzień dzisiejszy kalendarz ustalili ludzie na Down Under i liderzy ekipy. Celem jest wygranie jednego z klasyków i podium na Giro – z Devolderem, Leukmansem i Ricco myślę, że jest to osiągalne.

Ja w tym roku chcę przeczekać początek sezonu, zdaję sobie sprawę, że będę miał więcej zadań jako pomocnik, ale to normalna kolej rzeczy, gdy się jeździ w większej ekipie. Wolną rękę powinienem dostać na mniejszych etapówkach w kwietniu i maju. Muszę przyznać, że atmosfera w ekipie jest bardzo dobra, wszyscy nowi podkreślają to, że u nas jest “no stress”. A starzy się nie zmieniają: Johnny, Carra i cała reszta, trzeba ich poznać… co za osobistości!

A przy okazji…

Wszystkim czytelnikom bloga, tym którzy mnie nieustannie wspierają, fanom kolarstwa życzę spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia w rodzinnym gronie, wielu wymarzonych prezentów pod choinką, a w Nowym Roku uśmiechu na twarzy.

Źródło: www.michalgolas.blogspot.com