Mark Renshaw niewątpliwie jest jednym z najszybszych zawodników na świecie. Jednak jego rolą jest rozprowadzanie swojego klubowego kolegi, Marka Cavendisha który na prowadzenie wychodzi dopiero mniej więcej na 200 metrów przed metą.

28-latek z Australii ma nadzieję, że w tym sezonie będzie miał kilka szans aby samemu walczyć o etapowe zwycięstwa, otrzymywać pocałunki od hostess i strzelać szampanem. Takie przeżycie Renshaw w swojej zawodowej karierze przeżył tylko 4. razy. Jego marzeniem jest zdobycie tytułu Mistrza Świata na płaskiej trasie w Kopenhadze, jednak by to osiągnąć, kolarz potrzebuje wyników by wzbudzić do siebie zaufanie reszty swojej narodowej ekipy.

“Rozprowadzanie Cavendisha jest na pewno prestiżową pracą, ale ja nadal mam swoje ambicje. Myślę, że w tym roku będę miał trochę więcej szans dla siebie, na walkę o niektóre cele, dwa lub trzy wyścigi. Chciałbym wreszcie coś zdobyć, to by dało mi szansę dostania się do australijskiego zespołu na Mistrzostwa Świata w Danii”, powiedział Renshaw dla Cyclingnews na ostatnim obozie HTC.

“Szczerze mówiąc nie wiem, czy w Australii są szybsi sprinterzy którzy mogą powalczyć na tego typu trasie. Kilka dobrych wyników pozwoliło by mi stać się liderem kadry mojego kraju”.

“Chciałbym w dobrej formie rozpocząć sezon, ponieważ w tym czasie są Mistrzostwa Australii i Tour Down Under. To ważne starty dla mnie, jedyne rozgrywane na ojczystej ziemi“.

Foto: www.corvospro.com