Jarku, co słychać w wielkim kolarskim świecie? Jak przebiega zgrupowanie Saxo Banku?

– Zgrupowanie przebiega według planu, pierwszy tydzień jest już za nami, na którym większość czasu poświęcona była budowaniu atmosfery w ekipie, poprzez wszelkiego rodzaju aktywność. Do tego doszły spotkania z lekarzami, dyrektorami sportowymi, sponsorami, przez co na rowerze bywaliśmy sporadycznie. A od dziś do niedzieli mamy trochę więcej luzu, dlatego staramy się wykorzystać korzystną pogodę i nabić trochę kilometrów na rowerze.

Możesz opisać szczegółowo Wasze treningi, nie jest to już słynna szkoła przetrwania, tym razem wersja “light”?

– No tak rzeczywiście, już to nie jest taki prawdziwy obóz przetrwania jak w latach ubiegłych. W tym roku zamiast extremalnych zajęć, uczyliśmy się windserfingu, katesurfingu oraz sztuki cyrkowej. Ta ostatnia przypadła nam do gustu i wielu z nas odkryło w sobie nowe talenty. Pod koniec zeszłego tygodnia wszyscy razem przygotowaliśmy przedstawienie cyrkowe i ponoć nie wyglądało to aż tak źle.

Jak przyjęliście Alberto Contadora? Miałeś okazję z nim porozmawiać?

– Tak, miałem niejednokrotnie okazję z nim porozmawiać. Z doświadczenia z poprzedniego sezonu wiem, że tacy światowej klasy zawodnicy są normalnymi ludźmi i w dodatku z bardzo dużym poczuciem humoru, dlatego także i tym razem nic mnie nie zaskoczyło. Alberto tak samo jak i reszta nowych zawodników szybko zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu.

Jak oceniasz swój pierwszy sezon w Pro Tourze ? Spełniłeś oczekiwania szefów Saxo Banku?

– Ten sezon oceniam dobrze. Jak zawsze są plusy i minusy, najważniejsze to wyciągnąć wnioski i iść dalej do przodu, dalej się rozwijać. Dyrektorzy są zadowoleni z mojej całosezonowej predyspozycji, pokazałem się z dobrej strony, byłem pomocny dla liderów zespołu w kluczowych momentach wyścigów, więc mogę spać spokojnie.

Jak skład Saxo Banku na przyszły sezon, po odejściu jego największych gwiazd, braci Schlecków i Cancellary? Jaka jest atmosfera w ekipie?

– Owszem zaszły w tym roku duże zmiany w ekipie, jednak uważam że nie ma ludzi niezastąpionych. Przyszło 11 nowych zawodników, do tego atmosfera jest pozytywna. Nic tylko szlifować formę i czekać na nadchodzący sezon.

Teraz jesteście na “Kanarkach” do końca tygodnia. Co potem, jak będą wyglądały Twoje dalsze przygotowania? W Polsce ciężko o suchą szosę…

– Tak, do niedzieli jestem na Fuerteventura, po zgrupowaniu wracam do domu, tym bardziej że święta tuż tuż… Jeśli chodzi o pogodę, to dziś mi Mikołaj nic nie przyniósł, więc wierze w to że się zrehabilituje i przyniesie dobrą pogodę, dzięki czemu moje przygotowania będą szły zgodnie z planem. W połowie stycznia mamy zaplanowane kolejne, 10 dniowe zgrupowanie tutaj na Fuerteventura.

Czy po tym sezonie Twoja pozycja w Saxo Banku się wzmocniła? Kontrakt masz do końca 2011?

– W ekipie nie ma pozycji lepszej czy gorszej, każdy zawodnik jest tak samo traktowany, a jeśli chodzi o kontrakt to tak, obowiązuje mnie kontrakt z ekipą do końca 2011 roku.

Największa niespodzianka i rozczarowanie tegorocznego sezonu?

– Myślę, że największą niespodzianką w tym roku była postawa Sylwka Szmyda na Alpe d`Huez podczas tegorocznego Dauphine Libere. Moim rozczarowaniem był mój nieudany występ podczas MŚ w Australii.

Poznałeś już kalendarz starów ? Gdzie będzie można Ci kibicować po raz pierwszy w 2011?

– Tak, mam już przygotowany program wyścigów na cały rok. Sezon zaczynam 9 lutego we Francji na Tour Méditerranéen, ale w programie mam także klasyki Dwars door Vlaanderen, Gent-Wevelgem , Wyścig dookoła Flandrii, Scheldeprijs oraz Paryż-Roubaix, a maju pojadę w Giro d’Italia.

Z tego co wiem, macie nowe rowery, jakie to maszyny ?

– Sprzęt raczej niczym się nie różni od tego z zeszłego roku. Wciąż się ścigać będziemy na Specialized tarmac 3sl , na osprzęcie Sram oraz kołach Zipp.

Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia w nadchodzącym sezonie.

– Dzięki, pozdrawiam czytelników naszosie.pl

Rozmawiał Marek Bala

Foto: Tim De Weale (Dziękujemy!)