Tony Martin wygrał swój pierwszy wyścig etapowy i zdobył brąz na mistrzostwach świata w jeździe na czas, ale nadal nie jest zadowolony ze swojego sezonu 2010. Utalentowany niemiecki zawodnik HTC-Columbia zorientował się, co poszło nie tak i jest zdeterminowany by nie powtórzyć tych samych błędów w przyszłym roku.

Martin, który jest dopiero trzeci sezon w zawodowym peletonie, wygrał trzy wyścigi w tym roku wszystkie etapy były indywidualną próbą czasową. Jednak jego zwycięstwo w finałowej czasówce wyścigu Eneco Tour było wystarczające do sięgnięcia po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej (swojego pierwszego w tak dużym wyścigu). Został również powołany do reprezentacji Niemiec na mistrzostwa świata, gdzie drugi rok z rzędu zdobył brązowy medal.

Mimo tych sukcesów 25-letni zawodnik jest rozczarowany, ponieważ miał nadzieję na znacznie więcej. Jego celem było Tour de France, gdzie chciał pokonać Fabiana Cancellarę w jeździe na czas. Zamiast tego, zajął drugie miejsce w obu próbach czasowych podczas tego wyścigu, tuż za Cancellarą i ukończył Tour de France na 137 miejscu.

“To było naprawdę wielkie rozczarowanie“, powiedział  dla niemieckiego portalu otz.de

Były dwa powody dla którego to się nie udało. Już nigdy na pewno nie zmienię pozycji na rowerze w styczniu, “powiedział.” Taki błąd zdarzy się tylko raz. Ta mała zmiana doprowadziła do problemów ze ścięgnem w prawym kolanie, co kosztowało mnie dużo czasu.

“Za drugą przyczynę uważam problem z kolanami. Po wyleczeniu ścięgna, przejechałem Tour of California, Tour de Suisse, przed Tourem zrobiłem jeszcze kilka ciężkich treningów co było moim gwoździem do trumny. Trenowałem zbyt intensywnie przez co moje nogi były zbyt zmęczone.”