Bauke Mollema (Rabobank), wygrał 6. etap wyścigu Tour de Pologne. Młody Holender skutecznym atakiem na finałowym podjeździe pokonał Michaela Albasiniego (HTC – Columbia) oraz Grega Bole (Lampre). Liderem pozostał Daniel Martin (Garmin-Transitions).

Kolarze mieli do pokonania odcinek z Oświęcimia do Termy – Bukowiny Tatrzańskiej (228,5 km). Zawodnicy zatrzymali się pod bramą hitlerowskiego obozu Auschwitz-Birkenau, aby uczcić minutą ciszy ofiary faszystowskiego mordu.

Na początku etapu zaatakowali: Mikhaylo Khalilov (Katusha), Javier Aramendia (Euskaltel), Gorka Izagirre (Euskaltel), Mathew Hayman (Team Sky) i niezmordowany Johnny Hoogerland (Vacansoleil). Chwilę później na udany kontratak z peletonu zdecydowali się Marcin Sapa (Lampre), Michał Gołaś (Vacansoleil) i Albert Losada (Caisse d’Epargne). Na 76 km przewaga czołowej ósemki wynosiła ponad 7 minut. Pogoda nie rozpieszczała kolarzy. Pierwsze godziny rywalizacji odbywały się w deszczu.

W Jordanowie została rozegrana pierwsza lotna premia Fiata, na której kolejność wyglądała następująco: 1. Johny Hoogerland 2. Marcin Sapa 3. Michał Gołaś.

Chwilę później w Rabce Zdroju zlokalizowana była druga lotna premia, na której ponownie najlepszy okazał się Johny Hoogerland przed Haymanem oraz Sapą. Kolarze pokonywali rundę (38,5 km), na której dwukrotnie wspinali się pod Sierockie (kat. 1; 143,5 km i 182,3 km; 941 m n.p.m.) oraz Gliczarów Górny (kat. 1; 154,2 km i 193 km; 759 m n.p.m.). Jak można było się spodziewać, przewaga ucieczki malała i po drugim wjeździe na Sierockie wynosiła już nieco ponad 2 minuty.

Około 45 km przed metą, na atak z ucieczki zdecydowali się Hoogerland i Izagirre. Peleton pracował już bardzo ostro, a na czele widoczny był Maciej Paterski (Liquigas). Chwilę później przed zasadniczą grupą nie było już nikogo, a bardzo uaktywnił się Tomasz Marczyński (Polska-BGŻ), który przygotowywał atak dla Marka Rutkiewicza (Polska-BGŻ).

Popularny „Rutek” zaatakował na mniej więcej 20 km przed metą. Polak wypracował nawet 30 sekundową przewagę, ale kolarze Garminu byli bezlitośni. 4 km przed metą, znów wszystko się zrównało i na czele jechała około 30 osobowa grupka. Wtedy zaatakował Bauke Mollema, który nie dał już się dogonić i okazał się najszybszy w Bukowinie. 7 sekund za Holendrem finiszował Albasini. Trzecie miejsce zajął Grega Bole. Sylwester Szmyd był 9. Marek Rutkiewicz tuż za kolarzem Liquigasu, na 10. miejscu.

W klasyfikacji generalnej prowadzenie zachował Daniel Martin. Drugi pozostał Grega Bole, który do Irlandczyka traci 8 sekund. Na trzecią pozycję awansował Mollema, który do lidera traci 10 sekund. Sylwester Szmyd spadł na 6 pozycję. Rutkiewicz jest 8.