.. mała rzeźnia, ale zrozumiała bo dziś odjazd to szansa na wygranie etapu… podobnie jak i jutro, odjazd dojeżdża do portu.

Col de Portet-d’Aspet, jadąc myślałem, że tak samo jechał Fabio, że przejechał premię, odetchnął jak my i zaczął zjazd, ostatni w swoim życiu. Wypatrywałem miejsca, zakręt właściwie ładny, nie jakiś szczególnie niebezpieczny. Teraz już na całej długości murek, tabliczka Fabio Casartelli i wazonik na kwiaty.

Wyścig jedzie dalej, wtedy wygrał Virenque, dziś Voeckler… a z tyłu właściwie zagranie nie fair, ale kolarstwo szlachetnych kolarzy i niepisanych reguł już dawno się skończyło, teraz wyścig jest wyścigiem i nikt się na nikogo nie ogląda. Zrobiło się tylko ciekawiej.

Poprzedni artykułZapowiedź 16 etapu Tour de France 2010
Następny artykułPierrick Fedrigo najszybszy na 16 etapie Tour de France. Contador nadal liderem.
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze