Cadel Evans (BMC) zdobył żółtą koszulkę lidera Tour de France, podczas 8. etapu z metą w Avoriaz. Mistrz świata mimo dużej presji, zachowuje spokój i dzielił się z dziennikarzami, swoimi wrażeniami dotyczącymi drugiego, alpejskiego etapu w tegorocznym TdF.

Australijczyk już po raz drugi w swojej karierze, pojedzie w „malliot jaune” i ma nadzieje, że doświadczenie zebrane w 2008 r. pomoże mu jak najdłużej utrzymać fotel lidera wyścigu.

“Założenie żółtej koszulki na Tourze to zawsze jest coś specjalnego, a w szczególności wymienić ją z tęczowej koszulki mistrza świata. To bardzo rzadki zaszczyt,” powiedział Evans.

Co godne uwagi, doświadczony zawodnik posiada koszulki lidera z każdego z trzech ostatnich Grand Tourów: w 2010 roku Tour de France i Giro d’Italia, w 2009 Vuelta a España.

Evans dołączył do zespołu BMC po tym, jak wygrał MŚ w Mendrisio we wrześniu ubiegłego roku i chętnie poświęca swój sukces jego nowej drużynie.

To dla wszystkich członków zespołu, oraz pracy jaką wykonaliśmy aby móc osiągać takie sukcesy. Jestem dumny że udało nam się zbudować taki zespół. Jest to wyróżnienie dla każdego z ekipy, “ – powiedział Evans. “To było bardzo miłe, zdobyć żółtą koszulkę i dać ją  dyr. Sportowemu Jacques`owi Michaud, który w ten dzień miał urodziny.”

Niedziela nie była taka w pełni udana dla Evansa, ponieważ uczestniczył on w kraksie na pierwszych kilometrach rywalizacji. Lekarze oraz Evans mają nadzieję, że wykorzystają dzień przerwy na jak najlepsze opatrzenie ran.

“Odczuwam bardzo silny ból w lewym przedramieniu, ale nogi są w porządku. To jest najważniejsze,” wyjaśnia Evans. “Jest to trochę niewygodne, ale mam nadzieję że do startu kolejnego etapu, wszystko wróci do normy. Postaram się odpoczywać, jak to tylko będzie możliwe oraz skorzystam z kilku zabiegów na moje lewe ramię. “