Francuskie Centralne Biuro Ochrony Środowiska i Zdrowia Publicznego (OCLAESP), które prowadziło również śledztwo dopingowe podczas TdF w 2009 r., także  w tym roku prowadzi badania dotyczące wykorzystywania niedopuszczalnych substancji przez zawodników.

W 2008 r. zmieniło się francuskie prawo, od tego momentu posiadanie nielegalnych substancji już jest naruszeniem powyższego prawa.  To prawo pozwala służbom interweniować w przypadku pozytywnej kontroli antydopingowej, jak również w przypadku wykrycia przedmiotów, które mogły by służyć do aplikacji nielegalnych substancji lub w jakikolwiek inny sposób przyczyniały się do naruszenia przepisów antydopingowych, tak jak miało to miejsce w przypadku afer Astany i Caisse d’Epargne.

Obecnie badacze  OCLAESP są ciągle w podróży i prowadzą śledztwo wśród zespołów, które przyjechały na Wielką Pętlę. „W sferze naszych zainteresowań są również zawodnicy, ale bardziej nam zależy na wykryciu kto naprawdę podaje kolarzom substancje dopingujące. To tych ludzi trzeba usunąć ze sportu”, powiedział szef jednostki, płk Thierry Bourret. „Obecnie doping to niezwykle skomplikowana sprawa, przypomina to struktury przestępczości zorganizowanej. Na samej górze znajduje się człowiek, który zezwala na zażywanie dopingu, tę funkcję może pełnić lekarz. Następny w kolejności jest dostawca podejrzanych substancji. A później dopiero zawodnik. To drabina w wielkim skrócie. Jest ogromna ilość ludzi, która pracuje przy dopingu, np. transfuzja krwi nie może być przeprowadzana w garażu”, dodał na zakończenie Bourret.

Galopente