Ryder Hasjedal dzielnie walczył na trzecim etapie Tour de France o dobrą lokatę dla swojego zespołu. Ostatecznie zajął czwartą pozycję.

Niedługo po stracie zabrał się w ucieczce wraz z Steve’em Cummings’em (Team Sky), Pavel’em Brutt’em (Katusha), Pierre’m Rolland’em (Bbox Bouygues Telecom), Roger’em Kluge (Milram), Stéphane’em Auge (Cofidis) i Imanol’em Erviti (Caisse d’Epargne), osiągając maksymalną przewagę 5 minut.

Kiedy koledzy z ucieczki zaczynali się zastanawiać jak rozegrać końcowe kilometry, 41 km przed metą Hasjedal zaatakował. Niestety na kilka kilometrów przed metą został doścignięty prze grupę pościgową złożoną z Andy’ego Schleck’a, Fabiana Cancellara (Saxo Bank), Cadela Evans (BMC) i Gerainta Thomasa (Sky). W końcowym rozrachunku Hasjedal zajął 4. miejsce. W klasyfikacji generalniej również zajmuje tę pozycję.

Kanadyjczyk zadedykował swój występ Amerykaninowi Vande Velde, zawodnikowi Garmin-Transitions, który w efekcie kontuzji był zmuszony do opuszczenia wyścigu.

„Chciałem dziś jedynie dobrze pojechać. Wszyscy mi mówili, że powinienem sobie świetnie poradzić w Roubaix, ale moje pierwsze wrażenia nie były najlepsze, a teraz jak widać nieźle mi poszła jazda po bruku. Niewątpliwie przydało się dziś moje doświadczenie nabyte jeszcze podczas, gdy uprawiałem kolarstwo górskie”, mówił na mecie Ryder Hesjedal.

Ekipa Garmin-Transitions mocno ucierpiała w kraksach na pierwszych etapach, ale dziś mimo urazów zespół mocno walczył.

Galopente

Poprzedni artykułGórskie Mistrzostwa Polski
Następny artykułAlessandro Petacchi po raz drugi wygrywa etap Tour de France 2010
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze