I w ten sposób ostatni element przygotowań do Wielkiej Pętli dobiegł końca. Ostatni, prawie sześciogodzinny trening z pięcioma przełęczami przejechaliśmy w dwójkę z Ivanem… pozostali się wyłamali.

Zacząłem się rozkręcać, po Dauphine i kilkudniowej przerwie było ciężkawo. Jesteśmy z Ivanem tego samego zdania, że miedzy Giro a Tour wystarczy kilka spokojnych górskich treningów i zadbanie o codzienny wypoczynek, jedzenie itd. Dziś ważę ponad 3kg mniej niż na początku Giro, a 1kg mniej niż w Veronie.

Będę teraz przez cztery dni tylko w Polsce, do środowego wylotu do Rotterdamu na TdF, a ponieważ z czasem bardzo krucho to i z Mistrzostwami Polski znów wyszło nie po drodze. Maciek Bodnar jednak nie wystartuje w TdF, szkoda, byłoby mi raźniej ale może nie byłoby to dla niego najlepsze rozwiązanie jechać Giro i Tour w jednym roku, może za kilka lat.

Źródło: www.sylwesterszmyd.blogspot.com