Fabian Cancellara zaprzecza, jakoby miał używać małego elektrycznego silniczka umieszczonego w ramie roweru podczas wiosennych klasyków. Z kolei menadżer ekipy Quick Step – Patrick Lefevere uważa że „doping rowerowy” w zawodowym peletonie może być rzeczywistością.

Wszystko za sprawą filmiku opublikowanego w ostatnich dniach na popularnym serwisie youtube, który pokazuje dość dziwne zachowania Fabiana Cancellary podczas wyścigu Paryż-Roubaix oraz wyścigu dookoła Flandrii.

Miesiąc temu Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) zdementowała plotki na temat stnienia  mechanicznego dopingu, jednak postanowiła zbadać tą sprawę. W teorii, na rynku znajduje się już kilka urządzeń elektrycznych, umieszczonych w środku ramy które pozwalają zawodnikom oszczędzać energię.

Właśnie taką konstrukcję, testował ostatnio włoski dziennikarz Davide Zassani który szokująco wypowiada się o nowych nowinkach technicznych. „Teraz mogę jechać i wygrać Giro. Chociaż  mam 50 lat”.

Sam Fabian Cancellara zareagował już o najnowszych spostrzeżeniach internautów: „Słyszałem o tych doniesieniach. Moje sukcesy  to wynik ciężkiej pracy” .

Z kolei Patrick Lefevere, menadżer teamu Quick Step, podchodzi do sprawy bardzo poważnie, jednak jest ostrożny i nie chce wystawiać pochopnych wniosków.

„Przez długi czas nie wierzyłem w te wiadomości, ale teraz zaczynam powątpiewać. Dla mnie każdy pozostaje tak długo niewinny, dopóki tej winy mu się nie udowodni. Nie uczestniczę w tej dyskusji plotek. Zobaczywszy jednak film Davide Cassaniego wiem, dlaczego UCI przygląda się sprawie” – stwierdził Belg.”