Kolarz ekipy Liquigas-Doimo wybrał start w Giro del Trentino, włoskiej etapówce, zamiast rywalizacji w ardeńskich klasykach. W ten sposób Włoch chce jak najlepiej przygotować się do Giro d’Italia, które rusza 8 maja w Amsterdamie.

Po powrocie z dyskwalifikacji pod koniec 2008 rok Ivan Basso nie osiągnął zamierzonych wyników. Był czwarty w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia i Vuelta Espana w 2009 roku, ale w Tour de France nie startował. Wygrał za to Giro del Trentino. Włoch twierdzi, że tym sezonie będzie lepiej i nie zadowoli się tylko podium na którymś z wielkich Tourów.

Jeśli w 2010 roku tylko powtórzyłbym wyniki z sezonu 2009, byłaby to wielka porażka – powiedział Basso dla dziennika La Gazzetta dello Sport podczas oficjalnej prezentacji Giro del Trentino. – Wiem, że w przeszłości bywałem zbyt hojny. Dlatego próbuję zmienić swoje mentalne nastawienie do rywalizacji. Zamierzam być bardziej cyniczny i nie powstrzymywać się. Muszę uzyskać teraz lepsze wyniki i zdaję sobie z tego sprawę lepiej niż ktokolwiek inny.

Oczywiście nie mogę zapomnieć jakim typem kolarza jestem. Aby wygrać etap muszę zgubić każdego. Potrzebuję finiszów na szczycie podjazdu, a tych nie ma wiele w dzisiejszych wyścigach. Parokrotnie byłem blisko w zeszłym roku, ale teraz jestem wreszcie gotowy, aby to zrobić. Mój sezon jest podzielony na dwie kluczowe części, Giro i Tour. Mam więc nadzieję, że ludzie ocenią moje wyniki dopiero po zakończeniu Wielkiej Pętli.

W tym sezonie Basso ścigał się tylko przez 11 dni. Jego ostatni wyścig to Vuelta a Catalunya, rozegrana pod koniec marca. Od tego czasu włoski kolarz spędził dwa tygodnie na zboczach wulkanu Pico del Teide na Teneryfie. Basso towarzyszyli koledzy z Liquigas-Doimo, między innymi Sylwester Szmyd, Roman Kreuziger, Vincenzo Nibali i Franco Pellizotti. La Gazzetta informuje, że kolarze pokonali 28,000 metrów w pionie i 350 km jadąc pod górę.

Po czteroetapowym Giro del Trentino, Basso pojedzie przyszłotygodniowy Tour de Romandie w Szwajcarii. Da to Włochowi 21 dni wyścigowych zanim wystartuje w Giro d’Italia, pierwszym z dwóch najważniejszych dla Basso wyścigów w sezonie.

– Zdecydował się pojechać Romandię po wsłuchaniu się w mój organizm. Czułem  potrzebę sprawdzenia się w dodatkowej czasówce przed Giro, ale jestem zadowolony z tego jak się czuję. Już ważę 69 kg, kiedy w zeszłym roku miałem problemy, żeby zejść poniżej 70 kg – wyznał Basso.

Nie sądzę, żeby moja forma była tak dobra jak w zeszłym roku. Ale to w porządku, bo zeszłego sezonu w czasie Giro moja dyspozycja systematycznie spadała. Mam po prostu nadzieję utrzymać się z najlepszymi kolarzami podczas wspinaczek na Giro del Trentino. Chcę także lepiej pojechać czasówkę. Nie powinno być to trudne, bo w zeszłym roku było fatalnie – 19. miejsce i 50 sekund za Klodenem.

Na Giro del Trentino i Giro d’Italia Ivan Basso będzie dzielił przywództwo w grupie z Pellizottim. W Tour de France po czołowe miejsca w generalce dla Liquigasu pojadą Basso, Pellizotti, Nibali i Kreuziger. W zeszłym sezonie ta czwórka liderów na wyścigi etapowe często walczyła ze sobą, jednak Basso nie widzi problemu i tłumaczy swój pogląd na rolę lidera porównując Liquigas do Interu Mediolan i Barcelony.

– To nie jest ostatni raz, kiedy jestem pytany o przywództwo w drużynie. Ale chcę zadać pytanie: czy zespół taki jak Liquigas może mieć tylko jednego lidera na Giro? Liquigas jest jak Inter i Barcelona, a oni nie mają tylko jednego lidera – wyjaśnił Włoch.