Dyrektor Wielkiej Pętli wyjaśnia dlaczego przyznano dzikie karty drużynom Team Sky, RadioShack i BMC. Według niego siłą tych drużyn są mocni liderzy i to, między innymi, zadecydowało o ich wyborze.

Christian Prudhomme podaje powody, dla których zdecydowano się na przyznanie dzikich kart zespołom Garmin-Transitions, Team RadioShack, BMC Racing Team, Team Sky, Katusha i Cervelo TestTeam. Prudhomme wyjaśnia, że szczególną trudność w wyborze drużyn sprawiło rozproszenie w różnych drużynach kolarzy zdolnych walczyć o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej.

Przyznanie dzikich kart powstałym w tym roku drużynom RadioShack i Team Sky oraz rozwijającej się ekipie BMC, oznaczało brak miejsca dla francuskiego zespołu Saur-Sojasun. Również holenderskie Skil-Shimano oraz Vacansoleil z popularnymi francuskimi braćmi Brice’m i Romainem Feillu nie znalazł się w stawce.

W środowym wydaniu francuskiego dziennika l’Equipe Christian Prudhomme znalazł się w ogniu krytyki z powodu wyboru takich, a nie innych drużyn. Dyrektor Tour de France bronił swojej decyzji o zaproszeniu większej ilości angielskojęzycznych drużyn, kosztem francuskich czy holenderskich.

– Selekcja drużyn to bardzo skomplikowany proces. Zawsze mówiliśmy, że w peletonie będzie 30-35 francuskich kolarzy i tak będzie w tym roku. Nie zapominamy o tradycjach Touru, ale ten wyścig staje się coraz bardziej międzynarodowy. Finansowa strona międzynarodowego kolarstwa oraz rozproszenie liderów drużyn również były istotnymi czynnikami. W peletonie nie może być więcej niż 200 kolarzy z powodów bezpieczeństwa – powiedział Prudhomme.

Dyrektor Wielkiej pętli tak argumentował selekcję sześciu drużyn, którym przyznano dzikie karty: – Wybór sześciu drużyn, którym przyznajemy dzikie karty, opierał się na ich jakości i najlepszych kolarzach. I tak RadioShack ma Armstronga, Team Sky ma Wigginsa i Boassona Hagena, w Garminie jeżdżą Vande Velde i Farrar, Katjuszę reprezentują uciekinierzy Pozzato i Rodriguez, Cervelo ma w swoim składzie zwycięzcę Touru z 2008 roku Carlosa Sartre, a BMC obecnego mistrza świata Cadela Evansa, który dwukrotnie stawał na drugim stopniu podium na Polach Elizejskich.

Pomimo ich wysiłków od początku sezonu Saur-Sojasun nie spisało się tak dobrze jak inne drużyny. Jest mi przykro z powodu braci Feillu. Nie było łatwo powiedzieć ekipie Saur-Sojasun „nie zapraszamy was w tym roku”, ale to znaczy, że uznaliśmy, że nie są na to jeszcze gotowi. Kiedy BMC zatrudniło Evansa, dla wszystkich innych drużyn walka o dziką kartę stała się trudniejsza. Po raz pierwszy od 15 lat kolarz jadący w tęczowej koszulce będzie walczył o miejsce na podium – zakończył Christian Prudhomme.