Po wygranej na Volta ao Algarve, lider Astany zamierza walczyć o swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie. Wyścig rusza w niedzielę 7 marca.

Alberto Contador przewiduje zaciętą walkę o zwycięstwo w Paryż-Nicea, ale zapowiada jazdę po tytuł, który umknął mu w zeszłym roku. Przypomnijmy, że Hiszpański as wygrał już „Wyścig ku słońcu” w 2007 roku, ale nie zdołał powtórzyć tego osiągnięcia w sezonie 2009. Contador wygrał wtedy otwierającą wyścig czasówkę i szósty etap z finiszem na szczycie wzniesienia, co dało mu żółtą koszulkę lidera. Wydawało się, że kolarz Astany ma wyścig w garści, jednak na przedostatnim etapie do Fayence Contador osłabł, tracąc do zwycięzcy dnia Louisa Leona Sancheza 1 minutę i 50 sekund. Dzień później Sanchez obronił koszulkę i wygrał klasyfikację generalną, Contador był czwarty.

– Oczywiście razem z drużyną będziemy starali się wygrać, naszym celem jest liczyć się w walce o zwycięstwo, ale wygranie wyścigu będzie bardzo trudne – powiedział Alberto Contador. Hiszpan uważa, że dwaj jego dwaj rodacy z Caisse d’Epargne, Luis Leon i Alejandro Valverde, są najpoważniejszymi kandydatami do zwycięstwa.

– W stawce są bardzo silni kolarze tacy jak Luis Leon Sanchez czy Alejandro Valverde, którzy w tym roku ścigali się więcej ode mnie. W każdym razie naszym celem jest jazda w czołówce. Ale w wyścigu takim jak Paryż-Nicea stawka faworytów jest bardzo szeroka. Samuel Sanchez (Euskaltel-Euskadi), Fränk Schleck (Saxo Bank), Sandy Casar (Francaise de Jeux) and Sylvain Chavanel (Quick Step) również mogą być groźni – dodał Hiszpan.

Wyścig startuje w niedzielę, ale ostatnio 27-letni Contador narzekał na drobne przeziębienie, którego nabawił się w czasie deszczowego wyścigu dookoła Algarve.

– Po Algarve odpoczywałem nieco dłużej niż zakładałem, ponieważ trudno było zacząć znowu trenować z powodu doskwierającego przeziębienia. Wykonałem trochę więcej treningów bazujących na pracy, którą wykonałem w zimie. Jednak nie jestem pewien, czy jestem w lepszej, czy w gorszej formie niż w Portugalii, ponieważ już wtedy byłem w bardzo dobrej kondycji.

Odnosząc się do zeszłorocznej spektakularnej porażki, Contador stwierdził, że wyciągnął wnioski z tamtego niepowodzenia. – Nie, nie chcę żadnej zemsty. To było wartościowe doświadczenie, które pomogło mi zrozumieć, że nic nie może zostać zaniedbane. Istotnie, pozbawiło mnie ono zwycięstwa, ale jednocześnie dało mi ważne doświadczenie – skwitował El Pistolero.

Spośród trudnych etapów tegorocznego Paryż-Nicea, Contador jako decydujący wskazał etap czwarty z finiszem na szczycie Mende. – To dobra trasa, ale podjazd pod Mende jest krótki i stromy. Kiedy wygrałem w 2007 roku, różnice były minimalne. W tym roku będą decydowały sekundy, również bonusy mogą być istotne. Ostatnie trzy górzyste etapy będą trudne to kontrolowania, jak zwykle zresztą na Paryż-Nicea. Różnice na podium będą bardzo niewielkie – powiedział Contador.

Pomimo komplikacji spowodowanych delegalizacją czasowego roweru Astany, Specializeda Shiv, Contador spróbuje powtórzyć zeszłoroczne zwycięstwo w otwierającym wyścig prologu w Montfort-l’Amaury. – Nię będę używał roweru, na którym jechałem w Algarve. Zapasowy rower jeszcze nie dotarł z USA, ale mam nadzieję, że dotrze w odpowiednim momencie i będę mógł wykręcić najlepszy czas, jaki potrafię. Trasa jest pofałdowana, ma 8 kilometrów i dość płaski finisz, ale mam nadzieję, że będę w czołówce. Rok temu wygrałem, myślę, że w tym sezonie jestem na tym samym poziomie – stwierdził Contador.

Nieco osłabiona w tym roku Astana wystartuje tylko z dwoma kolarzami, którzy wspierali Contadora w sezonie 2009. Są nimi Hiszpanie Daniel Nawarro i Benjamin Noval. Obok dwóch zaufanych domestique Contadora, Astanę reprezentować będą: Kazachowie Dimitriy Fofonov i Maxim Gourov, Ukrainiec Andriy Grivko, Hiszpan Oscar Pereiro oraz Słoweniec Gorazd Stangelj.