“Codziennie rano wstając pierwsze co robię to patrzę przez okno jakie warunki panują za nim i można się załamać bo niestety prawie od dwóch miesięcy widzę to samo, czyli śnieg.

Zmienia się tylko temperatura, albo jest zimno, albo bardzo zimno. Ewentualnie zmieniają się jeszcze warunki na szosie. Częstym widokiem są białe drogi, wtedy trzeba kombinować i znaleźć rozwiązanie zastępcze. Jeśli akurat nie dosypało śniegu i jest tylko lekki mróz to droga jest mokra , więc źle bo nawet z błotnikami mokną i marzną stopy no chyba że jest bardzo mroźno, wtedy drogi są suche ale marzną nie tylko stopy ale i dłonie, twarz. Także tak jest źle a tak jeszcze gorzej.”

Na szczęście dzięki ciepłym „potówką” firmy DANIELO zdecydowanie łatwiej jest tę nie dobrą porę roku przetrwać. Niestety trenować trzeba bo samo nie przyjdzie, trzeba się ciepło ubrać i jazda. W minionym tygodniu wyjątkowo tylko w środę nie udało się wyjechać na szosę.

Mogę śmiało powiedzieć że był to najlepiej przepracowany tydzień tej zimy bo ok. 500 km przy tej temperaturze to bardzo przyzwoity wynik (oczywiście według mnie). Oby chociaż jeszcze parę dni utrzymały się takie warunki i dało się pojeździć, a później już obóz w Hiszpani no i dłuższa jazda w temperaturze ok. 20st będzie już przynosiła przyjemność.

Źródło: mariuszwitecki.pl

Codziennie rano wstając pierwsze co robię to patrzę przez okno jakie warunki panują za nim i można się załamać bo niestety prawie od dwóch miesięcy widzę to samo, czyli śnieg.

Zmienia się tylko temperatura, albo jest zimno, albo bardzo zimno. Ewentualnie zmieniają się jeszcze warunki na szosie. Częstym widokiem są białe drogi, wtedy trzeba kombinować i znaleźć rozwiązanie zastępcze. Jeśli akurat nie dosypało śniegu i jest tylko lekki mróz to droga jest mokra , więc źle bo nawet z błotnikami mokną i marzną stopy no chyba że jest bardzo mroźno, wtedy drogi są suche ale marzną nie tylko stopy ale i dłonie, twarz. Także tak jest źle a tak jeszcze gorzej. Na szczęście dzięki ciepłym „potówką” firmy DANIELO zdecydowanie łatwiej jest tę nie dobrą porę roku przetrwać. Niestety trenować trzeba bo samo nie przyjdzie, trzeba się ciepło ubrać i jazda. W minionym tygodniu wyjątkowo tylko w środę nie udało się wyjechać na szosę. Mogę śmiało powiedzieć że był to najlepiej przepracowany tydzień tej zimy bo ok.500km przy tej temperaturze to bardzo przyzwoity wynik( oczywiście według mnie). Oby chociaż jeszcze parę dni utrzymały się takie warunki i dało się pojeździć, a później już obóz w Hiszpani no i dłuższa jazda w temperaturze ok. 20st będzie już przynosiła przyjemność.