fot. Voster ATS Team

Polska drużyna kontynentalna Voster ATS Team zakończyła sezon 2020 z pięcioma zwycięstwami. Przed kolejnym poczyniła kilka wzmocnień, pozyskując między innymi doświadczonego Macieja Paterskiego i solidnego, ale wciąż nie do końca spełnionego, Szymona Rekitę. To dobry moment, aby porozmawiać z dyrektorem sportowym zespołu ze Stalowej Woli Mariuszem Witeckim. Zapraszamy do przeczytania wywiadu. 

W mijającym roku kolarze w biało-zielonych strojach zwyciężali w następujących wyścigach: Tour of Bulgaria (2. etap i klasyfikacja generalna, Patryk Stosz); 4. etap wyścigu Belgrad-Banjaluka (Sylwester Janiszewski); 4. etap Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków (Sylwester Janiszewski); prolog Tour of Małopolska (Piotr Brożyna).

W przyszłym sezonie skład drużyny Voster ATS Team będzie liczyła jedenastu zawodników, w tym czterech nowych. Są to: Maciej Paterski, Szymon Rekita, Szymon Krawczyk, Damian Papierski. W momencie publikacji tego wywiadu podopieczni Mariusza Witeckiego przebywają na spotkaniu organizacyjnym w Rzeszowie.

Jak oceniasz miniony sezon w wykonaniu drużyny Voster ATS Team?

Generalnie ten krótki sezon był dla nas dobry. Można było powalczyć o większą liczbę zwycięstw, ale odbyłoby się to kosztem startów w innych wyścigach, w których zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, jak np. w Sibiu Tour. Mieliśmy nadzieję na dobry wynik również w Czech Tour, ale zabrakło tam naszych najlepszych zawodników – Patryka Stosza oraz Piotra Brożyny i nie wyszło tak, jak chcieliśmy. Jednak nie mogą wychodzić wszystkie starty. W sezon weszliśmy dobrze, dzięki czemu potem walczyliśmy na większości wyścigów, na tych w Polsce i na tych za granicą. Zawsze jest jakiś niedosyt, zawsze można byłoby zrobić coś więcej, ale mimo to oceniam sezon 2020 jako udany. Myślę, że gdyby trwał on dłużej, to nasza liczba zwycięstw byłaby większa. Jednak dla każdego był on taki sam i trzeba być zadowolonym z tego, co jest.

Jak będą wyglądały wasze przygotowania do sezonu 2021?

Od stycznia do marca planujemy zgrupowania. Jeśli chodzi o przygotowania do sezonu, to mamy trzy plany, na wypadek, gdyby pokrzyżowała coś pandemia: plan A to są zgrupowania w styczniu (Hiszpania), lutym (Turcja) i w marcu (Chorwacja), plan B to zgrupowanie w lutym w Hiszpanii i w marcu w Chorwacji, a plan C to są zgrupowania w lutym i w marcu w Hiszpanii. Mam przygotowany kalendarz na cały sezon, e-maile do organizatorów zostały wysłane i część odpowiedzi już otrzymaliśmy, a na resztę jeszcze czekamy. Kalendarz startów będziemy mieli podobny w stosunku do ubiegłorocznego. Niestety, nie zostaniemy w tym roku sklasyfikowani w pierwszej trójce rankingu ekip kontynentalnych w Europie, ponieważ wyszło jak wyszło i początek sezonu, kiedy można było zdobyć dużo punktów, mocno nam uciekł. Pomimo to myślę, że zostaniemy przyjęci na te wyścigi, w których już jeździliśmy. W składzie mamy kilka mocnych nazwisk, dlatego liczymy nawet na to, że trochę wzbogacimy nasz program startów.  Ale jeśli będzie taki jak w ubiegłym roku, to też będzie dobrze.

Jaka jest sytuacja finansowa waszych sponsorów?

Jeśli chodzi o firmę Voster, to sytuacja jest stabilna. Państwo Anna i Ryszard Roczniakowie sprawiają, że możemy spać spokojnie, chociaż na początku pandemii – jak każdy – martwili się, jak to wszystko będzie wyglądało. W przypadku naszego drugiego sponsora, czyli zagranicznej firmy Superior Industries, która ma w Stalowej Woli produkcję, a my promujemy jej markę ATS, możemy polegać na panu Jacku Krupie, który robi wszystko, abyśmy od tego partnera również mieli stabilne finansowanie. Muszę powiedzieć, że w naszej drużynie dużą pracę na rzecz dbałości o te wszystkie sponsorskie sprawy wykonuje nasz menadżer Krzysztof Parma. Poza tym wszyscy nasi pozostali partnerzy zostali z nami na przyszły rok. Również miasto Stalowa Wola zadeklarowało się, że zostaje. Jeśli chodzi o przyszły sezon, to jesteśmy spokojni. Myślę, że to widać także po transferach. Rozwijamy się krok po kroku i dążymy do tego, aby być jedną z najlepszych i najstabilniejszych drużyn kontynentalnych w Europie, bo na to mamy w tym momencie środki. Nie obiecujemy złotych gór, tylko wszystko robimy powoli. Aby awansować o poziom wyżej, potrzebowalibyśmy jeszcze jednego solidnego sponsora. Lepiej być dobrą grupą Continental, jeździć w ciekawych wyścigach oraz utrzymać się na rynku dłużej, niż rzucić się na głęboką wodę, a później utonąć. Nie wykluczamy takiego awansu w przyszłości, ale na pewno nie w tej najbliższej.

Jak się czuje Paweł Cieślik, który ostatnio został potrącony przez samochód podczas treningu?

Paweł będzie miał trzytygodniową przerwę od treningów. Po dwóch tygodniach rozpocznie ćwiczenia zapobiegające zanikaniu mięśnia, ponieważ największy problem po tym wypadku jest z nogą. Jest obita, ma naderwany mięsień i z tego powodu nie będzie mógł uczestniczyć w naszej konsultacji. Niestety, jest jak jest na polskich drogach. Co ciekawe, ten wypadek nie wydarzył się na jakiejś ruchliwej asfaltowej drodze, tylko w momencie, gdy Paweł wyjechał z lasu i jechał po szutrowej drodze, na rowerze MTB. Jakiś – delikatnie mówiąc – nieodpowiedzialny kierowca nie zachował ostrożności i zahaczył go. Szczęście w nieszczęściu, że nic poważnego nic się nie stało, a poza tym jest dopiero grudzień i będzie mógł nadrobić stracone treningi.

Porozmawiajmy teraz o waszych wzmocnieniach. Jednym z nich jest Szymon Rekita, który w marcu powiedział mi, że nie jest pewien swojej przyszłości w kolarstwie.

Znam Szymona i wiem, jakie ma możliwości. Wzięliśmy go po to, aby walczył na wyścigach. Mamy skład, w którym są kolarze, którzy mogą i będą chcieli wygrywać. Jednak nigdy nie miałem z zawodnikami tego typu problemu, że ktoś jechał ewidentnie na siebie. Jeśli taki wyskok się zdarzył, to szybko sobie to wyjaśnialiśmy – tak, aby każdy zrozumiał, że jeśli pomoże koledze z ekipy, to potem ten kolega mu się odwdzięczy. Jeśli zaś pomoże mu w 80-90 proc., by ugrać coś dla siebie, to wówczas potem ktoś pomoże mu w 70 proc. Tak już w kolarstwie jest. Wracając do Szymona. On będzie zawodnikiem, który będzie miał szansę walczyć o klasyfikacje generalne w wyścigach etapowych. Zwłaszcza, że jest kolarzem, który przejedzie 4-5 kilometrowy podjazd i poradzi sobie w trudnym terenie. Kupiliśmy go po to, aby uzupełnić skład i żeby walczył na wyścigach. Myślałem o nim już od lipca, a w zasadzie to zastanawialiśmy się nad nim głośno w drużynie. On też chciał do nas przyjść, dlatego łatwo się dogadaliśmy. Staraliśmy się zapewnić mu odpowiednie do naszych możliwości warunki.

Musieliście jednak go dobrze zmotywować, ponieważ powiedział mi w wywiadzie dokładnie tak: „Albo wskoczę na wyższy poziom, albo zakończę karierę”. Tymczasem nadal będzie ścigał się na poziomie Continental. Coś musiało więc sprawić, że zechciał kontynuować kolarską karierę.

Pamiętam ten wywiad. Nie wiem, czy musieliśmy go jakoś specjalnie motywować, ponieważ była to nasza obopólna decyzja – on chciał przyjść do nas, a my chcieliśmy go wziąć. Zeszły rok miał dobry i już wtedy mógł trafić szczebel wyżej. My gwarantujemy mu profesjonalizm na nasze możliwości, a oprócz pieniędzy mamy też chęci. Zanim jeszcze podpisaliśmy kontrakt, rozmawiałem z nim o motywacji, ponieważ jest ona bardzo ważna, i wiem, że jest zmotywowany i zrobimy wszystko, aby osiągnął jak najlepsze wyniki. Widzę jeszcze dla niego szansę. To, że zaraz skończy 27 lat wcale jeszcze nie oznacza, że nie przejdzie już do drugiej dywizji.

Nie da się ukryć, że spośród pozyskanych przez was kolarzy na sezon 2021 gwiazdą jest Maciej Paterski. Czego oczekujecie po tym kolarzu?

Wszyscy znamy Maćka, wiemy, co wygrywał, jak wygrywał. Myślę, że w naszej ekipie jest więcej kolarzy, którzy mogą odnosić zwycięstwa niż było to w jego poprzednim zespole. Maciek na pewno będzie walczył o wygrane, a kiedy będzie potrzeba, aby popracował na innych, to popracuje. Maciek jest doświadczonym kolarzem i na pewno dużo wniesie do składu. Charakteryzuje się kolarską inteligencją, potrafi się ścigać, dobrze czyta wyścigi, wie, gdzie i kiedy trzeba być. Myślę, że u nas może osiągnąć więcej niż w poprzednim sezonie i jednocześnie w znaczący sposób przyczyni si do sukcesów innych. Myślę, że pomimo wieku stać go jeszcze na dwa-trzy sezony na wysokim poziomie.

Jednym z wielkich celów Macieja Paterskiego na ostatnią fazę kariery jest tytuł mistrza Polski. Pomożecie mu to osiągnąć?

Od momentu, kiedy powstała drużyna Voster ATS, marzymy o zdobyciu tytułu mistrza Polski, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że kolarz, który tę koszulkę zdobędzie, ma później łatwiejszą drogę do przejścia na wyższy poziom. Jeśli chodzi o naszych kolarzy, to poza Maćkiem o koszulce z orzełkiem marzy także Paweł Franczak. Mamy więc dwóch kolarzy z takim celem, oczywiście poza pozostałymi dziewięcioma, którzy także chcieliby zostać mistrzami Polski, bo każdy kolarz o tym marzy. Myślę jednak, że będziemy mieli o tyle komfortową sytuację, że będziemy mogli inaczej rozegrać wyścig o mistrzostwo Polski. Chociaż z drugiej strony, wszyscy mogą nas patrzeć. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze to, ilu kolarzy stanie na starcie wyścigu o mistrzostwo kraju, bo jak wiadomo, czym więcej kolarzy na starcie, tym łatwiej się ścigać. Życzę każdej polskiej drużynie, aby przetrwała i nie miała problemów.

Po roku spędzonym w CCC Development wraca do waszego zespołu Szymon Krawczyk.

Przede wszystkim uważam, że Szymon wykonał dobry ruch w zeszłym sezonie, a mianowicie, że odpuścił sobie starty na torze. Wcześniej chciał to łączyć, ale nie za dobrze to wychodziło, ponieważ odbywało się na zasadzie „trochę tu, trochę tam”. Skoncentrował się na szosie i to przyniosło efekty. Ja wciąż uważam, że Szymon jest jednym z najbardziej utalentowanych kolarzy w Polsce. Pamiętam, gdy przyszedł do nas po juniorach, to od razu potrafił się ścigać jak stary wyjadacz. Jest szybki, wytrzymały w pagórkowatym terenie, więc chciałbym dać mu szansę, aby powalczył. Nadszedł dla niego czas nie tylko na pomaganie, ale także na wygrywanie i bardzo się cieszę, że do nas wrócił.

Damian Papierski to kolejny młody i obiecujący zawodnik, który przychodzi do was z młodzieżowej drużyny „Pomarańczowych”.

Wiem, że Damian ma papiery na to, aby być bardzo dobrym kolarzem. On jest zawodnikiem, którego brakowało nam do tego, aby skompletować skład. Jest jeszcze młody i jeśli będzie miał możliwość, to powalczy o swoje, ale jeżeli trzeba będzie nadawać tempo, to będzie to robił. Ponadto bardzo przyda się podczas rozprowadzania naszych szybkich kolarzy i będzie pracował nie tylko przez kilometr, ale dłużej. Liczę na to, że zdobędzie tytuł mistrza Polski U23 w jeździe na czas i że dalej się będzie rozwijał. Oczywiście w CCC Development miał bardzo dobre warunki, ale tutaj będzie miał okazję ścigania się z kolarzami, z którymi się jeszcze nie ścigał. Liczymy na niego jako na duże wsparcie w zespole, zwłaszcza na płaskich czy wietrznych wyścigach. Ten jego motor się przyda. W tym sezonie „czarną robotę” kosztem własnych ambicji wykonywał u nas Mateusz Grabis i myślę, że Damian będzie dla niego i dla całej naszej drużyny wsparciem.

Odejście Piotra Brożyny uważasz za osłabienie waszego zespołu? Utratę ważnego ogniwa?

Czy uważam to za utratę jakiegoś ważnego zawodnika czy osłabienie? Na pewno nie mamy teraz kolarza, który wjechałby jakiś dłuższy podjazd tak, jak robił to Piotrek. Pod tym kątem to jest osłabienie, to prawda. Jednak, gdyby Piotrek nie odszedł, to któregoś z transferów, o których rozmawialiśmy by nie było. Ostatecznie więc to osłabienie przekuliśmy we wzmocnienia. Chcieliśmy, aby Piotrek u nas został, ale ostatecznie w wyniku negocjacji podjął decyzję, że odchodzi. Rozstaliśmy się w zgodzie, nie mamy do niego żalu, wszystko odbyło się zgodnie z zasadami fair play.

Pukali do waszych drzwi inni kolarze, którym ze względu na finanse musieliście podziękować?

Oj, bardzo wielu. Najgorsze jest powiedzieć komuś, że nie ma miejsca. Też byłem kolarzem i wiem, jak to jest.

Możesz stwierdzić, że szukających pracy było więcej niż na przykład w poprzednim roku?

Jeśli chodzi o polskich kolarzy, to mieliśmy taką samą liczbę zapytań, ale zgłaszało się do nas bardzo wielu kolarzy zza granicy. Rozważaliśmy, żeby wziąć obcokrajowca, ale z uwagi na obecną sytuację zdecydowaliśmy, że jeszcze w tym roku tego nie zrobimy. Jednak w przyszłości ta kwestia pozostaje otwarta.

Jakie są wasze cele na sezon 2021?

Naszym celem jest mieć równy i mocny sezon, ale najważniejsze jest to, abyśmy znaleźli się w pierwszej trójce drużyn trzeciej dywizji oraz zdobyli tytuł mistrza Polski. W tym roku w realizacji tych celów przeszkodziła nam pandemia, ale wszystko jest przed nami. Chcemy stworzyć solidną drużynę trzeciej dywizji, którą organizatorzy chętnie będą zapraszali na wyścigi. Chcemy mieć dobrą opinie w peletonie i dobry kalendarz.

Rozmawiała Marta Wiśniewska