Armstrong LanceNie ma wątpliwości, co do celu Lancea Armstronga w nadchodzącym sezonie. Na łamach belgijskiej prasy siedmiokrotny zwycięzca Tour de France, potwierdza – że po raz kolejny mierzy w zwycięstwo w Tourze, lecz podkreśla że rywalizacja będzie trudniejsza niż w 2009 roku.

“Nie mam nic do stracenia w 2010 r.  Każdy mięsień w moim ciele, jest podporządkowany jednemu: Tour de France 2010 roku. Na pewno będę lepszy niż w tym sezonie” – powiedział Armstrong.

Na pytanie, czy jego zdaniem mógłby wygrać wyścig po raz kolejny, cztery lata po przejściu na emeryturę. Armstrong  odpowiedział: “To będzie bardzo trudne. Ale będę lepszy niż w 2009 roku. Na pewno.” Lecz główna rywalizacja będzie trudniejsza niż przed rokiem, zwłaszcza gdy teraz Contador jest w innej ekipie niż Amerykanin. “Będzie bardzo trudno go pokonać. Podobnie jak Andy Schlecka, on jest bardzo dobrym kolarzem, być może najlepszym jakiego kiedykolwiek widziałem“- dodaje „boss”

Armstrong potwierdza, że największą przeszkodą w przygotowaniach do tegorocznego Touru był upadek podczas pierwszego etapu marcowego wyścigu Vuelta Castilla y Leon.

Szczególnie trudny okres. Przez kilka tygodni wracałem to takiej dyspozycji jaką sobie założyłem, a powrót był o wiele trudniejszy niż oczekiwałem.

Oczywiście najważniejszym czasem dla Armstronga w 2009 roku był Tour de France. Lance twierdzi, że jest zadowolony z trzeciego miejsca w Wielkiej Pętli, chociaż podczas dekoracji na Polach Elizejskich w Paryżu nie było tego widać.

„Po trzytygodniowym wyścigu bardzo chciałem już być w domu. Nie ukrywam tego, że cała ta sytuacja była nieprzyjemna. Wiedziałem. że opuszczę Astanę wraz z kilkoma kolegami i że znalazłem dobrego sponsora firmę RadioShack.”