Sylwester Szmyd na 5 etapie Giro“… klasyfikacja wciąż bardzo ciasna, a Pireneje niewiele wyjaśniły. Widzę, że pewnie większość, czy może nawet sam wyścig rozstrzygnie się pod Mont Ventoux, bo jak na razie to bardziej klasyfikacje ułożyła drużynowa czasówka niż którykolwiek etap.

Jeżdżąc po Andorze widzę, że organizatorzy na metę etapu TdF wybrali jeden z mniej ciekawych i lżejszych podjazdów.

Właśnie od kilku dni jestem w Andorze, właściwie dwadzieścia kilometrów od centrum Andory, blisko natury w środku gór. Extra miejsce, można bardzo dobrze potrenować a zarazem odpocząć, podoba mi się niesamowicie.

Mam tu przed sobą jeszcze dwa długie tygodnie ciężkiej pracy. Już wczoraj przejechałem prawie siedem godzin i ponad cztery tysiące metrów w górę mimo temperatury dochodzącej do czterdziestu stopni. Wierzę, że już na nasz krajowy tour noga będzie ok”.

Źródło:www.sylwesterszmyd.blogspot.com