bartosz-huzarski5V etap

“Drugi z rzędu etap kończący się podjazdem tyle że dzisiaj do mety było 25 km pod górę. Pod górę również dzisiaj zaczęliśmy, po około czterech kilometrach utworzył odjazd się w który niestety nie udało mi się zabrać, choć bardzo chciałem dzisiaj odjechać. Może i lepiej że nie pojechałem, bo miałbym niezłych kompanów do uciekania a takiego składu peleton na pewno nie odpuści. Dzisiaj mocno napracowała się Columbia, ale niestety Tomas koszulkę lidera stracił, myślę, że dobrze z punktu widzenia taktycznego, oszczędzi trochę drużynę, a z Dilucą powinien na czas wygrać. Armstrong chyba faktycznie jest w kiepskiej formie, trochę dzisiaj stracił. Ja po przeanalizowaniu wykresu ostatnich kilometrów wiedziałem, że ciężkie będzie pierwsze 7 km, następnie trochę popuści a od 10 do mety znów będzie ciężko. Wiedziałem wiec, że muszę te pierwsze siedem wjechać w grupie, teoretycznie płaski odcinek przelecę w kołach, a ostatnią dyszkę to już sobie spokojnie przejadę. Nie ma sensu sprężać się pod górę o 35-40 miejsce, na takim wyścigu trzeba planować kilka dni na przód, lepiej zaoszczędzić nogę i spróbować zabrać się w odjazd który może dojedzie do mety. Tak czy inaczej potrzeba szczęścia.

Następne trzy dni będą ciekawe:
– jutro 248 km z dwoma podjazdami w drugiej części etapu, pierwszy podjazd 15 km długości średnie nachylenie 4,4%, drugi podjazd 13 km długości przy średnim nachyleniu 5,7 %. Ciekawy jestem czy sprinterzy to przejadą, a bardziej jestem ciekawy gdzie ja wyląduję 😉
– siódmy etap nie wiele krótszy 244 km, z czego pierwsze 207 tendencyjnie w górę a do mety z góry więc będzie szybka końcówka.
– ósmy etap do Bergamo raptem ciut ponad dwie stówki. A w niedziele wielkie kryterium w Medoilanie.

Jedno jest pewne, w dzień odpoczynku będę dobrze i długo spać”

IV etap

“Za mną kolejny etap i pierwszy dzień kryzysowy, w noc źle spałem a jak się obudziłem byłem bardziej zmęczony niż wieczorem, od startu ciężko mi szło a do tego miałem się dzisiaj zabierać w odjazdy. Na moje szczęście puścili odjazd z Janem Stanardem i miałem już spokój. Następnie postawiłem sobie jeden cel, wjechać pierwszą górę w pierwszej grupie to wtedy drugą na metę można już spokojnie lecieć w grupetto a wcześniej jeszcze można się przydać i pomóc chłopakom. Tak też zrobiłem i gdy tylko zaczął się ostatni podjazd szybko stworzyła się grupka która spokojnie dojechała do mety. Jutro od startu podjazd i trzeba by coś popróbować, może uda się odjechać, straty trochę jest wiec może się uda, etap niby krótki ale i tak lekko nie będzie. Meta pod górę i bardzo dużo zjazdów. Pogoda na razie dopisuje, jest ciepło i słonecznie i mam nadzieję, że będzie tak jak najdłużej, na tych śliskich drogach i krętych zjazdach deszcz to najgorsze co może być.

Dzisiaj mamy zmianę lidera, koszula trafiła w ręce Lovkwista, dobry jest chłopak w tym roku, trzeba mu to przyznać.”

Źródło + foto: www.huzarski.pl