W tym roku na kolarskiej mapie Polski pojawił się nowy projekt juniorski – Velotalent Cycling Team. O pierwszych miesiącach funkcjonowania drużyny oraz jej przyszłości porozmawiałem z Bartoszem Huzarskim, czyli jednym z jej założycieli.
Velotalent Cycling Team weszło na polski rynek kolarski z przytupem – mocny skład, w którym znalazł się m.in. ówczesny mistrz Polski juniorów Michał Strzelecki, ciekawy kalendarz startów, a przy tym wiele sukcesów nie tylko w Polsce, ale i za granicą jak chociażby 2 wygrane etapy dobrze obsadzonego Internationale Cottbuser. Wydawałoby się, że taki początek działalności to marzenie, ale posłuchajmy co po pierwszych miesiącach ma do powiedzenia zarządzający projektem Bartosz Huzarski.
Wydaje mi się, że start tego projektu był bardzo ważny dla całego kolarstwa juniorskiego, w którym wciąż mamy wiele do poprawy. Na pewno jest to sygnał dla innych dużych firm, że warto inwestować w młodzież, bo działając sprawnie można robić fajne rzeczy, dawać młodym nadzieje na rozwój i pozwalać na stawanie się jeszcze lepszymi. Z jednej strony są to bowiem jeszcze dzieci, z drugiej zaś bezpośrednie zaplecze World Touru, bo zawodnicy z juniora podpisują zawodowe kontrakty – ten przeskok zrobił się bardzo duży
— mówił Bartosz Huzarski, po czym szybko rozwinął tę myśl.
My nie znamy jeszcze naszej przyszłości, ale liczymy, że rozstrzygnięcia finalnie będą dobre, bo mamy za sobą bardzo fajny start sezonu, dzięki któremu prowadzimy ciekawe rozmowy, chcemy się wzmocnić i zwiększyć liczbę zawodników. Być może uda nam się ścigać na 2 składy, bardzo chciałbym rozwijać ten projekt, żeby to przetrwało wiele lat, bo polski peleton potrzebuje tego
— dodawał były polski kolarz zawodowy.
Ambitne plany pokazują, że wszystko ma jasno zaplanowany kierunek rozwoju i po pierwszych miesiącach działania można wierzyć, że to rzeczywiście będzie tak działało. Solidny kalendarz startów może przyciągać kolejnych dobrych zawodników, a to może stać się przepustką do jeszcze lepszych zaproszeń na wyścigi – możemy być świadkami takiej samonapędzającej się maszyny.
Tak, taki był plan. To wsparcie VeloBanku i Elmaru głównie pozwoliło nam na takie profesjonalne zorganizowanie grupy już w pierwszym roku działalności. Do tego otrzymaliśmy samochód od Salonu GALL-ICM Wrocław, co też jest ogromnym wsparciem. Taka podstawa w postaci dobrych partnerów pozwala nam na zagraniczne wyjazdy, które są bardzo ważne dla chłopaków – jednak bywa tam zupełnie inny, wyższy poziom i nawet jeśli dostają tam bęcki to muszą je dostawać, bo to jest dla nich dobre. Warto czasem zostać sprowadzonym na ziemię i wiedzieć do czego się dąży, podnosić poziom. Chcemy kontynuować taką strategię działania ekipy, tym bardziej, że na te wyścigi patrzą się menadżerowie z dużych drużyn, a to może być dla tych chłopaków przepustka do wielkiego kolarstwa
— podkreślał Bartosz Huzarski.
Choć w polskim kolarstwie transfery są często owiane tajemnicą aż do ostatniej minuty to ptaszki ćwierkają, że Velotalent Cycling Team już po pierwszym roku funkcjonowania będzie mógł pochwalić się zawodnikiem wypromowanym za granicę. O te plotki postanowiłem zapytać u źródła.
O transferach nie chciałbym się wypowiadać, ale wracając do naszych wyników powiem tak – Michał Strzelecki na pewno jest w naszej ekipie wyjątkowym zawodnikiem, ma świetny dryg do sprintu, ale też dobre nogi i aż szkoda, że to jego drugi rok w juniorze, bo już za rok idzie do orlików albo nawet zawodowego peletonu – nie chcemy tu za dużo zdradzać, bo wiem, że jakieś rozmowy są prowadzone i jak się skończą to mamy nadzieję, że będzie to dla nas bardzo prestiżowy transfer
— tajemniczo uchylał rąbka tajemnicy 43-latek.
Nie ma co jednak ukrywać – polskie grupy funkcjonują nie tylko dla własnych wyników, ale i dla promocji zawodników, którzy poprzez ściganie się w nich mają szanse na awans na wyższy, niedostępny u nas na ten moment poziom. Czy i taka filozofia przyświeca od początku zarządzającym ekipą Velotalent Cycling Team?
Życzymy chłopakom jak najlepiej i bardzo mocno pracujemy by tak było. Sami sobie życzymy by udało nam się za 2 lata zrobić grupę dla orlików, są ku temu już prowadzone pewne rozmowy z kolejnymi potencjalnymi partnerami, dzięki czemu mielibyśmy świetne zaplecze – począwszy od szkółki Phoenixa dla najmłodszych, poprzez klub Deichmanna, gdzie mamy juniorów młodszych, młodzików i żaków, aż po Velotalent Cycling Team, czyli grupę juniorską aż do właśnie grupy orlikowskiej. Stworzenie takiego kompleksowego systemu szkolenia talentów wymaga dużych środków i wielu ludzi do pracy, ale myślę, że jesteśmy na to przygotowani
— zakończył Bartosz Huzarski.
W polskim peletonie młodzieżowym możemy w ostatnim okresie oglądać bardzo ciekawe procesy – z jednej strony mamy duże, działające od wielu lat kluby, z drugiej zaś na rynek wchodzą nowe osoby, które z odpowiednimi partnerami i pomysłami próbują podnosić konkurencyjność naszego środowiska. Zaangażowanie się byłych zawodowców jak Bartosz Huzarski z pewnością może być inspirujące dla młodych adeptów kolarstwa i pozwala po cichu wierzyć, że prędzej czy później doczekamy się dzięki temu kolejnego mistrza świata znad Wisły.










3mam kciuki gratuluję już prowadzonych działań. Brawo 💪💪💪🔥💥👍
Powodzenia 👊
Świetny projekt i plan na przyszłość również gorąco dopinguję.