Ostateczne rozstrzygnięcia na pierwszym etapie Tour of the Alps były dość niespodziewane. Sam Pello Bilbao stwierdził, iż na jego triumf złożyło się kilka istotnych czynników.

Dla kolarzy Astany, zwycięstwo na pierwszym etapie Tour of the Alps jest jednak wyjątkowe z innego powodu. Dokładnie w tym samym momencie przed rokiem, swój ostatni triumf odniósł bowiem Michele Scarponi.

To wyjątkowe zwycięstwo, bo zdobyte rok po śmierci Michele Scarponiego. Cały czas jest on obecny w naszych myślach i to właśnie jemu oraz jego rodzinie chciałbym zadedykować dzisiejszy triumf

– powiedział Bilbao podczas konferencji prasowej.

Kolarz Astany przyznał również, iż spodziewał się takiego rozwoju sytuacji na dzisiejszym etapie. Jednocześnie jednak zauważył, iż największe nadzieje zespół pokładał w Luisie Leonie Sanchezie.

Wiedzieliśmy, że Sky i Groupama – FDJ będą chciały kontrolować wyścig, lecz byliśmy świadomi, że stać nas na wiele. W końcówce liczyliśmy na Luisa Leona, który był chyba najszybszy w całej grupie. W końcówce skoczyłem, by odciążyć kolegów od prowadzenia grupy. Potem usłyszałem, że mam niewielką przewagę. Stwierdziłem, że dam z siebie wszystko i to zadziałało

– dodał.

Kolejnym z czynników, który umożliwił Bilbao odniesienie zwycięstwa, był defekt Miguela Angela Lopeza. Jak się okazuje, pech lidera Astany otworzył drzwi jego kolegom z zespołu.

W najważniejszym momencie Miguel Angel Lopez miał problem z łańcuchem, co mocno utrudniło naszą sytuację. Jednocześnie to właśnie to otworzyło mi drzwi do ataku, z czego skorzystałem

– powiedział z lekkim uśmiechem Bilbao.

Już jutro, kolarze zostaną ponownie przetestowani podczas wspinaczki na Alpe di Pampeago. Pierwszy lider wyścigu potwierdził, że nie będzie bronił koszulki za wszelką cenę.

Naszym celem jest przygotowanie Miguela do Giro i z pewnością jutro będziemy chcieli przetestować jego możliwości. Jednocześnie być może postanowimy bronić koszulki, lecz naszym głównym celem było wygranie etapu, a to już nam się udało

– zakończył.